Ech, co za książka! Jedna z tych, które trącając struny dziecięcej wrażliwości, przebiegle frapując baśniową lub też bajkową stylizacją, chwytają w pułapkę zaangażowania większego niż standardowe "dorosłe lektury", w ten sposób fortelem pozbawiają czytelnika dystansu, a bezbronnego - wrzucają w sam środek już całkiem po dorosłemu dramatycznych wydarzeń, poważnych wyborów, wyzwań, walki o życie, gryzienia paznokci, drżenia o kruchych bohaterów, westchnień ulgi, zamyśleń, wybuchów wesołości i ponadstandardowych wzruszeń, słowem wszystkiego tego, co składa się na istny emocjonalny rollercoaster, możliwy tylko wówczas, gdy właśnie uśpi się w odbiorcy dorosłego, gdy obudzi się w nim ufne dziecko, choć przecież mimo króliczego, puchatego sztafażu książka ta nie jest dla dzieci (podobnie jak zupełnie nie dla dzieci są ostatnie tomy "Muminków"), bo przecież tyle w niej niepewności, grozy, ba! - jest nawet regularna wojna z autentycznym państwem totalitarnym, i cho...