Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Łobodziński Filip

Skontrum 2023

Rytualne coroczne podsumowanie.

Skontrum 2017

26 książek . Tyle przeczytałem w kończącym się roku (dla porównania w poprzednim 21, a w 2015 29), więc w granicach mojej stałej średniej. Na początku roku spisałem sobie, po jakie książki chciałbym sięgnąć, ale lista ta była raczej orientacyjna, niż zobowiązująca. Ale rzutem na taśmę udało się wyrobić. Plany były takie, by przeczytać przynajmniej jedną książkę: - Crummeya ( Pobojowisko ) - recenzja po Nowym Roku - Doctorowa ( Jezioro Nurów ) - Ellroya ( Tajemnice Los Angeles ) - Hena ( Królewskie sny ) - Kneale'a ( Drobne występki... i Rzymianami bendąc ) - Lemaitre'a ( Koronkowa robota ) - Nesbo ( Trzeci klucz ) - recenzja się pisze - O'Briana ( List kaperski ) - Sosnowskiego ( Fafarułej ) - tego pisarza nie recenzuję z zasady - Wrońskiego ( Czas Herkulesów ) - nagrodzoną Pulitzerem ( Majsterka ) - reportażową ( Polska odwraca oczy ) - dziecięcą/młodzieżową ( Burzliwe dzieje pirata Rabarbara / Mikołajki...

DYLAN.PL, "Niepotrzebna pogodynka, żeby znac kierunek wiatru" (2 CD)

Równolegle z opisywanym ostatnio tomem tekstów Boba Dylana w przekładach Filipa Łobodzińskiego ukazał się dwupłytowy album formacji DYLAN.PL pt. Niepotrzebna pogodynka, żeby znać kierunek wiatru. Podzielony jest na dwie części, z grubsza zawierające "Dylana społecznego" i "Dylana intymnego". Całość to 29 (aż!) utworów zamieszczonych także we wspomnianym tomie, w naturalnych - choć czasem nieoczywistych -  bluesowo-folkujących aranżacjach. Dzięki nagraniom można się przekonać, jak przemyślane są te przekłady, jak świetnie sprawdzają się w wykonaniu. W końcu tłumacz mówił w wywiadach, że pisze je tak, by nadawały się do śpiewania.

Tak sobie krwawię (Bob Dylan, "Duszny kraj")

Filip Łobodziński przekłada teksty Boba Dylana od niemal 40 lat, jednak do niedawna tłumaczenia te nie funkcjonowały w obiegu publicznym. Dopiero w ostatnich latach Łobodziński podjął próbę ich popularyzacji. Pokłosiem tych wysiłków jest powołanie koncertującej od 2014 r. formacji DYLAN.PL, której dorobek ukazał się kilka dni temu na dwupłytowym albumie. Kolejnym owocem zabiegów Łobodzińskiego jest publikacja książkowa, zawierająca aż 132 przekłady tekstów amerykańskiego barda. Trudnym do uwierzenia zbiegiem okoliczności oba te wydania zbiegły się z werdyktem kapituły Literackiej Nagrody Nobla - zaskakującym nawet dla tych, którzy zdają sobie sprawę, że korzenie literatury leżą właśnie w pieśniach. I nawet jeśli jest to dla niektórych nagroda szokująca czy - jak dla Pawła Huelle - żenująca, to nie sposób się nie zgodzić, że gdyby chcieć wskazać najbardziej wpływowego i znanego poetę ostatnich 50-60 lat, byłby to właśnie Bob Dylan. A w tym zbiegu okoliczności nadarza nam się znakomi...

Przemówienie noblowskie Boba Dylana w przekładzie Filipa Łobodzińskiego

Jako wielbiciel twórczości Boba Dylana chciałem w jakiś sposób zaznaczyć na łamach bloga radość z Literackiej Nagrody Nobla dla tego twórcy. Pamiętam, że 13 października w reakcji na tą wiadomość wyrwało mi się radosne "O kurwa, nareszcie!", ponieważ od lat (a dokładnie od fenomenalnego albumu "Time Out Of Mind" z 1997 r.) uważałem, że ta nagroda się Dylanowi należy. Powtarzałem to co roku (przy wtórze pukania się w czoło większości słuchających), czasem dodając, że prawdziwym pytaniem nie jest "czy Dylan zasługuje na Nobla", ale "czy Nobel zasługuje na Dylana". I kiedy po werdykcie czytam w "GW", że zramolała i zachowawcza od lat Nagroda Nobla potrzebuje bardziej Dylana, niż on jej, nie sposób się nie uśmiechnąć. Tak czy inaczej, chcąc zaznaczyć jakoś tę radość, postanowiłem utrwalić in saecula saeculorum w Internecie polski przekład "mowy noblowskiej" (or. Banquet Speech ) Boba Dylana. Na chwilę obecną jedyne pełne ...