Jako wielbiciel twórczości Boba Dylana chciałem w jakiś sposób zaznaczyć na łamach bloga radość z Literackiej Nagrody Nobla dla tego twórcy. Pamiętam, że 13 października w reakcji na tą wiadomość wyrwało mi się radosne "O kurwa, nareszcie!", ponieważ od lat (a dokładnie od fenomenalnego albumu "Time Out Of Mind" z 1997 r.) uważałem, że ta nagroda się Dylanowi należy. Powtarzałem to co roku (przy wtórze pukania się w czoło większości słuchających), czasem dodając, że prawdziwym pytaniem nie jest "czy Dylan zasługuje na Nobla", ale "czy Nobel zasługuje na Dylana". I kiedy po werdykcie czytam w "GW", że zramolała i zachowawcza od lat Nagroda Nobla potrzebuje bardziej Dylana, niż on jej, nie sposób się nie uśmiechnąć. Tak czy inaczej, chcąc zaznaczyć jakoś tę radość, postanowiłem utrwalić in saecula saeculorum w Internecie polski przekład "mowy noblowskiej" (or. Banquet Speech ) Boba Dylana. Na chwilę obecną jedyne pełne ...