Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą McCammon Robert

Porwanie w Luizjanie (Robert McCammon, "Słuchacz")

Dobra lektura na wakacje.

Skontrum 2017

26 książek . Tyle przeczytałem w kończącym się roku (dla porównania w poprzednim 21, a w 2015 29), więc w granicach mojej stałej średniej. Na początku roku spisałem sobie, po jakie książki chciałbym sięgnąć, ale lista ta była raczej orientacyjna, niż zobowiązująca. Ale rzutem na taśmę udało się wyrobić. Plany były takie, by przeczytać przynajmniej jedną książkę: - Crummeya ( Pobojowisko ) - recenzja po Nowym Roku - Doctorowa ( Jezioro Nurów ) - Ellroya ( Tajemnice Los Angeles ) - Hena ( Królewskie sny ) - Kneale'a ( Drobne występki... i Rzymianami bendąc ) - Lemaitre'a ( Koronkowa robota ) - Nesbo ( Trzeci klucz ) - recenzja się pisze - O'Briana ( List kaperski ) - Sosnowskiego ( Fafarułej ) - tego pisarza nie recenzuję z zasady - Wrońskiego ( Czas Herkulesów ) - nagrodzoną Pulitzerem ( Majsterka ) - reportażową ( Polska odwraca oczy ) - dziecięcą/młodzieżową ( Burzliwe dzieje pirata Rabarbara / Mikołajki...

Z niewielką pomocą moich przyjaciół (Robert McCammon, "Chłopięce lata")

Robert McCammon podobno pisze horrory fantasy. Nie wiem, nie znam gościa. Po Chłopięce lata sięgnąłem zupełnym przypadkiem, natknąwszy się na recenzję u Matki Polki Czytającej (szukałem zupełnie innego tekstu), a nie z miłości do tego gatunku. W każdym razie książka ta zawiera jak najbardziej elementy nadprzyrodzone wzięte z horroru - stwora z jeziora, sny, wizje, dość liczne zresztą. Ba - nawet klimaty murzyńskiego voodoo nie są obce autorowi. Ale nie jest to horror. Jest tu też mroczny wątek kryminalny. Właściwie leitmotiv, bo ani on nie dominuje, ani nie stanowi sedna fabuły - jedynie oś konstrukcyjną, obrośniętą innymi historiami. Nie jest więc kryminał.