Jacek Dukaj napisał Lód z tęsknoty za epicką, wielowątkową fabularną literaturą, książkami do czytania, ale z ambicjami poważnego przekazu. Jak twierdził w Lamencie miłośnika cegieł - głośnym eseju z 2005 r., poprzedzającym napisanie Lodu - na próżno szukał takiego nurtu między Odrą a Bugiem ("Czy naprawdę bój o miano największego polskiego powieściopisarza ma się toczyć między Markiem Krajewskim, Katarzyną Grocholą i Andrzejem Sapkowskim?"). Lód , na wskroś epicka opowieść, zamaszyście poprowadzona wskroś całej matuszki Rosji, zakorzeniona stylistycznie w XIX wieku i czerpiąca całymi garściami z historii literatury od Tołstoja po Agathę Christie, był świadomą i konsekwentną realizacją własnych postulatów. Wspominam o Dukaju dlatego, że bliźniaczo podobną drogę refleksji przebył nieco wcześniej Jonathan Franzen. W jego przypadku esej Może śnić? Powód, by pisać powieści w wieku obrazów poprzedził publikację pisanej 10 lat w kompletnej izolacji równie niedzisiejszej z d...