Przejdź do głównej zawartości

Pan Generał, czyli za wolność waszą (Cezary Harasimowicz, "Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia Agrippy Hulla")

Oryginalna próba spojrzenia na naszego bohatera narodowego, z nieoczywistego punktu widzenia i na bazie mało znanych w Polsce wydarzeń.




W nowym roku wybitnie nie mam melodii do blogowania - w recenzowanych tu czterystu stronach drobnego druku ugrzązłem na miesiąc z górą, a ponadto życie dobija sie drzwiami i oknami, w formach nie zawsze zachwycających, ale zawsze absorbujących. No nic, siadłem, stukam w klawiaturę, choćby krótko zdać sprawę z kolejnej polskiej bardzo dobrej (!) powieści historycznej.

Otóż znany scenarzysta i - od czasu do czasu - powieściopisarz odkurzył amerykański okres życia późniejszego naczelnika insurekcji, którego inżynierskie talenta przysporzyły mu za oceanem sławy i chwały amerykańskiego bohatera wojny o niepodległość. Pułkownik (tak, aż do 1783 roku pułkownik) Kościuszko przyczynił się walnie zwłaszcza do zwrotnego zwycięstwa pod Saratogą (1777) i następnie czyniąc z West Point (późniejsza siedziba najlepszej na kontynencie akademii wojskowej) niezdobytą twierdzę. Perypetie naszego (i nie tylko naszego) bohatera poznajemy z pespektywy czarnoskórego ordynansa, który pod rozkazami Kościuszki służył ponad 4 lata i z którym głęboko sie zaprzyjaźnili. Trzema przyznać, że Harasimowicz idealnie utrafił gawędziarskim stylem opowieści syna afrykańskiego księcia, jak lubi podkreślać Hull, balansując bardzo zręcznie między rubasznym i ironicznym (a także autoironicznym) humorem a nienachalną mądrością prostego ale prawego człowieka. Logoreja Hulla, pociągnięta zabawną, nie do końca prawidłową składnią, nie przytłacza na szczęście historii (jak to na przykład zdarzyło się Jamesowi McBride'owi w Ptaku naszego Boga, który przynajmniej w przekładzie Świerkockiego wykroczył udziwnieniem poza moje granice tolerancji), choć w ostatniej ćwierci, kiedy powieść wyraźnie zwalnia,  jego gadulstwo i dygresyjność zaczynają nieco męczyć. Ale ogólnie jest to bardzo oryginalna próba spojrzenia na naszego bohatera narodowego, z nieoczywistego punktu widzenia i na bazie mało znanych w Polsce wydarzeń. Autorowi należą się oklaski za to przedsięwzięcie, dostarczające zarówno uśmiechu jak i zadumy, a ponadto, zupełnie mimochodem, kolosalnej ilości faktów i ciekawostek nie tylko o Kościuszce, ale też o kraju i epoce. Uniwersalne ideały wolności przyświecające bohaterom brzmią tu z mocą i czystością, jakkolwiek finał ma wydźwięk gorzki i nieomal pozbawiający złudzeń - ale w przekazie Agrippy Hulla, człowieka nieskończonej pogody ducha, niepozbawiający nadziei. Harasimowiczowi udało sie wyważyć grubszą kreskę z wycieniowanymi portretami zarówno Kościuszki jak i samego narratora. Książka zaskakująca na gruncie polskiej literatury, ale jednocześnie zbiegiem okoliczności wpisująca się w ponowne zainteresowanie Kościuszką za sprawą fenomenalnego filmu Pawła Maślony - mowa oczywiście o Kosie. Oba dzieła polecam. 

Ode mnie: 5,5 / 6



Cezary Harasimowicz, Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia Agrippy Hulla; Warszawa: Wydawnictwo Agora, 2022.


Komentarze

  1. To życie mogło by sobie czasem dać spokój i odpuścić. Choć akurat dla mnie pisanie i czytanie to jeden ze sposobów, by mu się nie dać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie tak, a pisanie wymaga u mnie skupienia wyższego stopnia, więc różnie z tym bywa. Szybciej by poszło, jakbym opanował pisanie w lekarskich poczekalniach, ale wtedy oddaję się medytacji :)

      Usuń

Prześlij komentarz