Przejdź do głównej zawartości

Co wyłania się zza gard (Ernest Hemingway, "Pierwsze 49 opowiadań")

Pozwala prześledzić rozwój pisarza, którego znaczenia i wpływu w literaturze światowej nie sposób negować.




Cześć i chwała Marginesom za serię nowych przekładów klasyka męskiej literatury. Nie po wszystkie sięgnę, ale te, które dopadłem, są niezwykle odświeżającym doświadczeniem, a piękna minimalistyczna szata graficzna to dzieło sztuki samo w sobie. Niniejszy zbiór to raczej znany tytuł (acz bez liczebnika porządkowego) w dorobku Hemingwaya, i zarazem niebywale esencjonalny. Mimo upływu mniej więcej wieku, mimo zmiany realiów, te mikro-portrety sytuacyjne, głównie oczywiście mężczyzn, fascynują celnością lapidarnych zdań, gdzie spod pancerzy twardych facetów, zza wysoko trzymanych gard, co rusz wyłaniają się ukrywane wrażliwości, napięcia i rozterki, i szorstki, podszyty melancholią romantyzm. To one, a nie heroiczne pozy, stanowią sól tej prozy. Wiele dekad później podobnie pisał będzie Sam Shepard, jeszcze bardziej kładąc nacisk na rozpadające się męskie iluzje, ale operując podobnie oszczędnym stylem (doprawdy fascynujące jest widzieć tę sztafetę refleksji dwóch wielkich amerykańskich osobowości). Zaskoczył mnie często tu obecny cierpki humor, fenomenalnie wychwycony przez tłumaczkę Karolinę Wilamowską (oklaski!), jak również fakt, że zdecydowana większość opowiadań ma miejsce poza Ameryką (chyba tylko z tymi z Nickiem Adamsem jest inaczej). Oczywiście wiem, jak ważna dla Hemingwaya były Hiszpania i Afryka, ale mimo wszystko u pisarza uznawanego za jeden z filarów literatury USA - to zaskoczenie. Opowiadania mają rozmaite rozmiary, od dość obszernych (doskonałe Śniegi Kilimandżaro) po krótkie scenki-migawki, nie wszystkie też trzymają równie wybitny poziom. Natomiast dobrze robi im układ, chronologiczny z wyjątkiem otwierającej czwórki najpóźniej powstałych. To pozwala prześledzić rozwój pisarza, który różnie może być dziś oceniany (choćby przez kult polowań i corridy), ale którego znaczenia i wpływu w literaturze światowej nie sposób negować (kwitensencją hemingwayowskiej męskości jest choćby Augustus McCrae z Brazos). I ostatecznie nie mogłem nie wystawić innej oceny niż najwyższa.

ode mnie: 6 / 6


Ernest Hemingway, Pierwsze 49 opowiadań (The First Forty-Nine Stories)); tłum. Karolina Wilamowska. Marginesy, Warszawa 2025.


Komentarze

  1. Jak zwykle świetna recenzja, bardzo zachęcająca do otwarcia książki i wtopienia się w tę atmosferę pełną testosteronu, dymu, oparów alkoholu, męskich rozmów i twardych sytuacji. Uwielbiam opowiadania i ich epicką, a jednocześnie bardzo klarowną formę. Nie znam tych opowiadań, więc już sobie zacieram ręce... Dzięki, Michał!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Co myślisz?