środa, 30 listopada 2011

Z cyklu 'Dezyderaty' - "Lekcja historii Jacka Kaczmarskiego"

Takiej publikacji nie mogę się nie odnotować na blogu: kilkanaście dni temu ukazał się kapitalny album autorstwa Diany Wasilewskiej i Iwony Grabskiej zatytułowany "Lekcja historii Jacka Kaczmarskiego". Jest to - za opisem wydawcy - publikacja o charakterze albumowym wykorzystująca fakt, że inspiracją dla wielu tekstów Jacka były dzieła sztuki. Zawiera 40 reprodukcji dzieł sztuki oraz 32 wiersze Kaczmarskiego, które stanowią swoistą, poetycką i bardzo osobistą interpretację tych dzieł. Publikację, podzieloną na dwie części: Polskie muzeum i Muzea świata, wieńczy Epilog, w którym znalazł się wiersz Jacka Kaczmarskiego Sąd nad Goyą oraz osiem obrazów tego hiszpańskiego artysty, którego twórczość Kaczmarski podziwiał. Treść merytoryczną stanowią komentarze historyczno-plastyczne i literackie pisane z dwóch perspektyw. Diana Wasilewska, historyk sztuki, analizuje pierwotny kontekst powstania dzieł oraz ich symbolikę. Jej komentarz wzbogacają fragmenty obrazów, przybliżające poszczególne elementy, postacie i detale. Zaś Iwona Grabska (którą skądinąd miałem przyjemność poznać osobiście), filolog polski, pisze o wymowie wierszy i okolicznościach ich powstawania. Całość uzupełnia płyta z 24 utworami w wykonaniu tria Kaczmarski-Gintrowski-Łapiński. Jeszcze słowo z Esensji:

To nie jest kolejny zbiór z wierszami Jacka Kaczmarskiego – to piękny album malarstwa polskiego i światowego, z dziełami takich twórców jak Pieter Bruegel Starszy, Jan Vermeer, Hieronim Bosch, Paweł Fiedotow, Francisco Goya, Jacek Malczewski, Jan Matejko czy Witkacy, okraszony 32 poświęconymi im wierszami i piosenkami barda oraz ciekawymi analizami obrazów i wierszy. Rzecz bez dwóch zdań urodna, a także rzucająca nowe światło na twórczość Kaczmarskiego.

304 strony, oczywiście w twardej oprawie. Ceny zaczynają od 62 zł, więc jeśli wyrzeknę się innych dezyderatów, to może do lutego odłożę. Póki co dopisuję do kolejki z nadzieją, że do wiosny nie stanie się białym krukiem. Natomiast w kolejce czeka już między innymi "Gepard" Lampedusy (od dwóch lat, ale książę Salina jest cierpliwy), "Saturn" Dehnela (może Gwiazdka przyniesie), "Suttree" Cormaca (świeżonka, musi swoje odczekać) i brakujący do kompletu "Tatuś Muminka i morze". Jakby ktoś chciał coś z tej listy zasponsorować w zamian za gromkie podziękowania i pokłony na blogu, to proszę pisać. Ech...



5 komentarzy:

  1. Nie wiem jak to się stało, ale nie słyszałam nic a nic o wydaniu tej książki.
    Teraz już wiem co chce pod choinkę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięć pozycji na liście życzeń? Błogosławieni, którzy mają skromne wymagania, ja już mam spis na rolce:P Ale życzę Tobie i wszystkim bogatego książkowego Mikołaja:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedronka: Ja znalazłem ją całkiem przypadkiem, chociaż kaczmariana staram się śledzić. W każdym razie równolegle wyszła też antologia Jackowych wierszy - podobno tym razem już totalnie kompletna.

    ZWL: Bo są tylko te z gatunku "must have / can kill for" ;) Inna rzecz, że przy dopisywaniu dezyderatów prezentuję zwykle melancholijną rezygnację Kłapouchego i ostatecznie wpisuję pozycje naprawdę palące... Tym bardziej, że pracując w bibliotece mam na szczęście stosunkowo łatwy dostęp do wielu rzeczy, a przecież nie wszystko wymaga od razu zakupu za wszelką cenę. A jak coś już wytropię, to przechodzi zwykle do zbioru "Planuję przeczytać" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No chyba że tak:) Odkąd mam zwały zaległości kategoria "must have" przestała istnieć, bo nawet jak kogoś albo siebie zabiję, żeby takie dzieło zdobyć, to i tak wyzionie ono ducha na którymś stosie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie przeczytałam "Lekcję historii Jacka..." - coś pięknego. pewnych wierszy nie znałam, a przede wszystkim nie wiedziałam o pewnych kontekstach i celach, w jakich to pisał.

    OdpowiedzUsuń