Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Brodski Josif

24. rocznica śmierci Josifa Brodskiego

Dziś mijają 24 lata od śmierci mojego ukochanego Poety. Tak się złożyło, że Jego twórczość poznałem za pośrednictwem nagrań Mirosława Czyżykiewicza - zresztą pewnie nie ja jeden. Dopiero po niej sięgnąłem po wydania drukowane - i znalazłem w Nim przewodnika na całe życie. Nieraz łapię się na tym, że codzienne sytuacje komentuję w duchu fragmentami Jego wierszy, a na większości życiowych zakrętów staram się trzymać Jego filozofii absolutnego nieużalania się nad sobą i znajdowania we wszystkim doświadczenia budującego. Zwłaszcza, że i w niektórych sferach doświadczenia mamy nieco podobne i w zbliżony sposób staram się przekuwać je w wierszowane frazy (nie porównuję się do Niego, mam na myśli jedynie mechanizm nadawania refleksjom i uczuciom formy wiersza). Seamus Heaney powiedział, że Brodski był "chodzącą zasadą niezniszczalności". No, to biorąc pod uwagę jego niezłomną osobowość, niebywały dystans do własnego losu, autoironię i radość życia, wreszcie nieprawdopodobnie c...

Josif Brodski, "Posłowie"

I Mijają lata, burą ścianę pałacu przecina pęknięcie. Ślepa szwaczka przetyka wreszcie koniec nici przez złote uszko. Wychudzona Święta Rodzina o milimetr przybliża się do egipskiej granicy. Świat widzialny dostarcza codziennej rozrywki większości żywych. Jasnym, choć postronnym światłem zalane ulice. Astronom po nocach skrupulatnie podlicza napiwki. II Tracę już pamięć o tym, gdzie i o jakiej porze rozegrało się takie czy inne zdarzenie. Wczoraj? Kilka dni temu? W wodzie? W powietrzu? W parku? Ze mną - czy beze mnie? A i samo zdarzenie – powiedzmy, eksplozja, babski fałsz, rozruch pieca, powódź, zakrzep w żyle - nic nie pamięta i nigdy nie pozna ani mnie, ani innych, którzy je przeżyli. III Znaczy to najwidoczniej, że za pan brat jestem z życiem. Że również ja stanowię teraz włókno tkaniny, która swym szarym szelestem odbarwia skórę, kiedy się o nią ociera. Że i moja twarz pewnie nie różni się niczym od byle łatki, szmatki, trykotu pajaca, pozszywanych ca...

Skontrum 2017

26 książek . Tyle przeczytałem w kończącym się roku (dla porównania w poprzednim 21, a w 2015 29), więc w granicach mojej stałej średniej. Na początku roku spisałem sobie, po jakie książki chciałbym sięgnąć, ale lista ta była raczej orientacyjna, niż zobowiązująca. Ale rzutem na taśmę udało się wyrobić. Plany były takie, by przeczytać przynajmniej jedną książkę: - Crummeya ( Pobojowisko ) - recenzja po Nowym Roku - Doctorowa ( Jezioro Nurów ) - Ellroya ( Tajemnice Los Angeles ) - Hena ( Królewskie sny ) - Kneale'a ( Drobne występki... i Rzymianami bendąc ) - Lemaitre'a ( Koronkowa robota ) - Nesbo ( Trzeci klucz ) - recenzja się pisze - O'Briana ( List kaperski ) - Sosnowskiego ( Fafarułej ) - tego pisarza nie recenzuję z zasady - Wrońskiego ( Czas Herkulesów ) - nagrodzoną Pulitzerem ( Majsterka ) - reportażową ( Polska odwraca oczy ) - dziecięcą/młodzieżową ( Burzliwe dzieje pirata Rabarbara / Mikołajki...

Josif Brodski, "Część mowy" (fragmenty piąte)

*** Obcas zostawia ślady - więc zima, wiadomo. Ubrane tylko w drzewa, pośród płaskiej bieli po przechodniach poznają się zmarznięte domy. Cóż rzec wieczorem o tym, co będzie, jeżeli wśród nocnej ciszy nagle przypomniane ciepło twoich - trzykropek - gdyś zapadła w sen, ciało odrzuca od duszy na ścianę tak jak rzucony na tę ścianę cień krzesła wieczorem, kiedy świeca płonie, i, nad wieżami silosów, pod niebem zwisającym jak obrus, splamionego przez skrzydła gawronie powietrza nie wybielisz kłującym w oczy śniegiem. *** Cichotworzenie moje, moje nieme stworzenie pociągowe, ciągłe - w jaką stronę, powiedz, mamy się zwrócić ze swoim istnieniem, komu poskarżyć się na jarzmo i postronek? To tak jakby, dostrzegłszy w nocy, za portierą księżyc, przy świetle zapałki, w pośpiechu własnoręcznie strzepywać na kartkę papieru obłąkany pył jego żółtego uśmiechu. Tę pisaninę, gęstszą od miodu lecz ciekłą, jak chcesz, rozmazuj, ale z kim w potrzebie przełamać w łokciu i w kolani...

Josif Brodski, *** (Zimna kraina miodem płynąc...)

 E. R.  Zimna kraina miodem płynąc, w mleku kryje odbicie miasta. Dzwonią kuranty na wieży. Pokój z kloszem. Anioły w oddali co chwilę wszczynają hałas, całkiem jak w kuchni kelnerzy. Piszę do ciebie z drugiej strony kuli ziemskiej, w dniu Narodzin Chrystusa. Zamieć szalejąca za oknami wybucha "luli laj" zwycięskim: biel się mnoży. On wkrótce skończy dwa tysiące lat. Zostało czternaście. A dzisiaj jest środa, jutro czwartek. Rocznicę - bardzo na to liczę - postaramy się uczcić jak trzeba, bez lodu, chroniąc przed następnymi zmarszczkami policzek. Tak po prostu z Nim razem. I to wtedy właśnie spotkamy się. Podobnie jak gwiazda, co mimo ścian, drażni gospodarza świecąc coraz jaśniej - dręczy słuch jednym palcem budzone pianino. Jakby ktoś sylab uczył się, gdy liter nie zna. Albo astronom patrzył, czy kształt się wyłania imion własnych, gdzie nie ma nas, gdzie przestrzeń gwiezdna, tam, gdzie suma zależy od odejmowania. (grudzień 1985, tłum. Katarzyna Krzyż...

Josif Brodski, Przemówienie noblowskie (fragmenty)

Jest to mowa wygłoszona przez Josifa Brodskiego 10 grudnia 1987 r. - czyli 30 lat i 1 dzień temu - w Królewskiej Akademii Sztokholmskiej w ramach uroczystości wręczania literackiej Nagrody Nobla 1987. Ukazała się drukiem w „Zeszytach Literackich" (nr 21/1988) oraz w książce  Reszty nie trzeba: rozmowy z Brodskim , zebr. i opr. Jerzy Illg, Katowice 1993. Poniższy wybór fragmentów - w oczywisty sposób autorytarny i ułomny - ma na celu jedynie upamiętnienie rocznicy tego wydarzenia, oraz zachętę do zapoznania się z całością tekstu. Wyróżnienia pochodzą ode mnie. M.S.

Josif Brodski, "Pomnik"

Postawimy pomnik na końcu długiej ulicy lub na środku wielkiego rynku, pomnik dopasowany absolutnie do wszystkiego, ponieważ będzie trochę konstruktywistyczny i bardzo realistyczny. Postawimy pomnik, który nikomu nie będzie przeszkadzać. U stóp cokołu założymy klomb, a jeśli ojcowie miasta zezwolą - to i nieduży skwerek, i nasze dzieci mrużąc oczy w blasku opasłego pomarańczowego słońca będą brały postać na cokole za wybitnego myśliciela, kompozytora lub generała U stóp cokołu - mogę ręczyć - każdego ranka będą pojawiać się kwiaty. Postawimy pomnik, który nikomu nie będzie przeszkadzać. Nawet kierowcy będą zachwyceni jego potężną sylwetką. A skwer stanie się ulubionym miejscem spotkań. Postawimy pomnik, który będziemy mijać spiesząc do pracy i przy którym będą fotografować się cudzoziemcy. Nocą zaś podświetlimy go reflektorami. Postawimy pomnik kłamstwa. (przeł. Katarzyna Krzyżewska)

Josif Brodski, "Elegia"

Kochana, brzydniesz, więc na wsi osiedlisz się pewnie. Tam zwierciadło nie słyszało o takiej królewnie. Rzeczka też jest pomarszczona, ziemia w zmarszczkach cała i myśleć o swych mężczyznach dawno zapomniała. A tam - same wyrostki. Kim są ich rodzice? Tylko ci, co ich sadzają, znają tajemnicę, albo nikt zgoła, albo na ścianach ikony. Wiosną same paragrafy orzą tam zagony.

Josif Brodski, *** (Jesień – dobry czas, jeśli nie jesteś botanikiem...)

Ł. S. Jesień – dobry czas, jeśli nie jesteś botanikiem, jeśli buty do wiązania szuka parkietu botwinnik*: jego cień kładzie się wyraźnie na chodnik, a dalej – drzewa jak ręce, pozostałe bez pieniędzy. Na niebie bez ptaków łatwo zwycięstwo odgadnę własnych słów,jak: „przepraszam”, „nie będę”, które uznawane jako poczucie winy i mody, stają się ciemnoszare w końcówce pogody. Wszystko będzie lepsze, gdy drobny deszcz się rozpada, bo niczego już więcej nie będzie, tylko pozazdrościć jeszcze, sił przesilenia pijanych, wspomnień i dawnego psychicznego cierpienia. Zatrzymaj się, na chwilę,kiedy ryba umiera w jeziorze, kiedy przyroda wyjmuje z garderoby z westchnieniem pogniecione rzeczy i wodzi wzrokiem w miejscu, zjedzonym przez mole, swym cerowanym okiem. (1995, tłum. Ryszard Mierzejewski, http://rymierz-wiersze.blog.onet.pl/2012/10/03/josif-brodski-wiersze/ ) *botwinnik (ros. ботвинник) – nieprzetłumaczalne na język polski słowo, które zostało utworzone przez auto...

Josif Brodski, "W listopadowy dzień" (urywek)

M. B. W listopadowy dzień, kiedy przed wiatrem chronione są tylko nagie drzewa, a wszystko drży nieobnażone, błądzę powoli wzdłuż kolumnady pałacu, którego szyby honorują zmierzch i gołębie, zlatujące chmarą do wszystkiego, co jest wypełnione niedopałkami ślepej bogini. Stary zegar pokazuje właściwy czas. Woda się burzy i tylko chmury nad parkiem nie wiedzą, co mają robić i przez pomyłkę przepuszczają słońce. (1967, tłum. Ryszard Mierzejewski, http://rymierz-wiersze.blog.onet.pl/2012/11/05/w-listopadowy-dzien/ )

Josif Brodski, "Pieśń niewinności i pieśń doświadczenia"

On a cloud I saw a child, and laughing said to me... William Blake 1 Chcemy się wiecznie bawić na łące w berka chcemy chodzić nie w płaszczach, lecz w pulowerkach. Jeśli na dworze będzie plucha i błoto, Chcemy wtedy odrabiać lekcje z ochotą. W podręczniku pojmiemy każde zadanie. Wszystko, co nam się przyśni jawą się stanie. My pokochamy wszystkich - oni nas również. Plus z minusem połączyć - i będzie równość. Za małżonki weźmiemy panny z oczami dzikiej łani: jeśliśmy pannami sami, niech nas ktoś ze zgrabnymi chłopcami swata, a nie będziemy widzieć za nimi świata. Ponieważ buziak lalki jest uśmiechnięty, będziemy, też z uśmiechem, popełniać błędy. Aż nam nareszcie mędrcy, już emeryci, wytłumaczą, co to jest właściwie życie.

30 lat temu Josif Brodski otrzymał Literacką Nagrodę Nobla

22 października 1987 roku, dokładnie 30 lat temu, ogłoszono, że Literacką Nagrodę Nobla otrzymał Josif Brodski. BERNGT JANGFELDT : W wywiadzie, który zrobiliśmy poprzedniej zimy, powiedziałeś: "w emigracji pociąga mnie to, że człowiek znajduje się w sytuacji pozostawionych po sobie książek", tzn. może być oceniany jedynie wedle tego, co pisze. Teraz, po otrzymaniu nagrody Nobla, zachodzi chyba ryzyko, że możesz przeobrazić się w posąg? JOSIF BRODSKI : Tego się właśnie obawiam, że nagroda może być "pocałunkiem śmierci". Już w tej chwili przeszkadza mi to niesłychanie. Ostatnie miesiące były piekłem. Sądzę wszakże, iż to nie potrwa długo, wkrótce wszystko pokryje kurz i będę mógł powrócić do swoich normalnych zajęć. To, o czym rzeczywiście marzę w tej chwili - nie mówię tego dla kokieterii - to zacząć znowu wykładać. Niczego więcej nie pragnę, jak tylko tego, żeby mnie zostawiono w spokoju. Uważam, że jest to najwłaściwsze położenie dla poety: być pozostaw...

Josif Brodski, "Część mowy" (fragmenty czwarte)

*** Drzewo, Laokoon sękaty, zrzuca z siebie na chwilę głaz odległej góry i chmurę bierze na barki. Słona bryza wieje w porywach od strony przylądka. Głos przechodząc w falset, na nitkę sensu nawleka słowa. Skręcone sznury deszczu, który znienacka lunął, chłoszczą wzgórz plecy: łopatki kąpiących się w łaźni. Gdzieś Morze Śródziemne trąca ogryzki kolumnad, jak słony język, który zza zębów wybitych wyłazi. Serce, chociaż zdziczałe, wciąż jeszcze bije za dwoje, w ciało się kryjąc jak bażant w bruzdę lub mysz pod miotłę. Za dniem dzisiejszym jutro nieruchomo stoi, jak orzeczenie stoi za podmiotem. *** Nie pamiętasz tej wsi, zawieruszonej w błotach zalesionej guberni, gdzie strachów na wróble w ogrodach nikt jak świat światem nie stawia, bo tylko tam trawa olbrzymia, a na drodze wyboje, doły i faszyna. Babie Nastii pewnikiem się zmarło, Piestieriew też chyba w grobie, a jeśli żyje, w piwnicy gorzałkę teraz żłopie albo z naszego łóżka coś tam majstruje, sierota, rzekomo ...

Josif Brodski, "Nad wschodnią rzeką"

Mimo strachu przed pluskiem, idę z bólem głowy w mdłym świetle zimowego południa wzdłuż płowej rzeki niosącej błoto ku oceanowi, który z takim rozmachem dzieli nas, że z czasem udowodni wzrokowi drobiazgowość masy, na co zwrócił uwagę karzeł olbrzymowi. W  przewrotnym państwie siła ziaren i znaczenie ma wyraz w stuku butów, wzroku wbitym w ziemię, gdy bada wytrzymałość żwiru w Nowym Świecie. Tam wszystko, co pamięta ciało stałe pro vita sua , to ciepło cudzych bioder, to także wiązanka suchych kwiatów na bufecie. Autostado tlen zżera rycząc. Do ust sięga i wypełnia je całkiem smak dwutlenku węgla. Światło tkwi na źrenicy jak pył na ogarku. Boli. Wciąż boli głowa. Wiatr we włosach się schował. Szumi tam i szeleści jak w brunatnym parku. (1974, tłum. Katarzyna Krzyżewska)

Josif Brodski, "Tornfallet"

Leżę na łące w Szwecji, powalony, i świeci mi w oczy spodnią bielą obłoków wolny przelot. Wdowa po mnie, na łące gdzieś dalej, zbiera drżące koniczynki na wianek: dostanie go kochanek.

Josif Brodski, "Siedząc w cieniu" (fragmenty)

Pogodny letni dzień. Przytulone do ściany drzewo i jego cień. Wolę cień. Wysmagany biczem trakt prosto leci ku sadzawce, ku wodzie. A ja patrzę na dzieci bawiące się w ogrodzie. Zapał w grach i wysiłek, ich płacz nieutulony przyszły świat zamąciły. Choćby on był znajomy, lecz czas bystry z natury oślepł nagle po części skutkiem palanta, w którym nam dopisało szczęście. (...)

Josif Brodski, *** (Poszum ulewy ożywia i wieści...)

Poszum ulewy ożywia i wieści sławę mimozy, którą pył zaciera. Wieczór rozcina dobę na dwie części, jak tną nożyce ósemkę na zera. Cyferblat w talii się zwęża i w parze z gitarą jasne jest ich podobieństwo. Tej, której wzrok się oparł na gitarze gryf przypomina pukiel włosów gęstych. Dłoń jej szal gładzi i prostuje fałdy. Wystarczy dotknąć jej ramion czy włosów, aby zadźwięczał głośniej smutek twardy i nic innego wydobyć nie sposób. Jesteśmy sami. I oprócz przykutych do siebie wzajem naszych oczu w cieniu, nic już ze sobą nas nie wiąże tutaj, w zakratowanym ukośnie więzieniu. (1963, przeł. Katarzyna Krzyżewska)

Josif Brodski, "Część mowy" (fragmenty trzecie)

*** W pobliżu oceanu, w świetle świecy; w ramie pól, kipiących od lucern, szczawiów i koniczyn. Wieczorem ciału, jak Sziwie, wyrasta mnóstwo ramion, wyciągniętych ku lubej, a wypełnionych niczym. Sowa zapada w trawę, wpija się w ciałko mysie, z niewiadomych powodów poskrzypują krokwie. W drewnianym mieście twardszy jest sen, bowiem śni się tylko to, co zdarzało się już wielokrotnie. Czuć zapach świeżej ryby, profil krzesła przykrył pół ściany, muślinowa firanka w bryzie chłodnej wzdyma się sennie; i księżyc podciąga promieniem przypływ jak zsuwającą się kołdrę. *** Zawsze zostaje ta możliwość: z wnętrza wyjść na ulicę, której perspektywa wietrzna i brązowa ukoi twój wzrok szeregami drzwi i drzew, blaskiem kałuż, samym maszerowaniem. Ostatki włosów mierzwi lekkiego wiatru cwał, w dali ulica zwęża się w literę V, jak twarz ku podbródkowi, i szczekający terier wylatuje z podsienia, jak zmięta w kłąb papeteria. Ulica. Domy. Choć wszystkie podobne, niektóre lepsze: ...

Josif Brodski, "Melodia muru berlińskiego"

To jest dom, który zburzył Jack. To jest punkt, skąd na tamten brzeg chciał przejść Hans (jeden strzał i schlus). a to jest mur, który Iwan wzniósł.

Josif Brodski, "Ekloga V (letnia)" (fragmenty)

M .P . Komarowa piosenko lata, znów cię słucham! Spocone mrówki w cieniu traw zasnęły. Mucha opuszcza zakurzony epolet łopucha, który zdegradowany odwraca oblicze. Słowa "poniżej trawy" znaczą gąsienice prawdopodobnie pierwszy raz. Wieże wiertnicze nadmiernie wybujałej wierzbownicy, mięty, w dżunglach burzanu, który w powój owinięty błękitniejąc zbliżony jest do firmamentu. Wystrzela salwą w górę blada boligłowa trącona przez modliszkę, a za nią się schował żuk trochę podstarzały. Ciemno liliowa w środku gałązka rzepu zdaje się być miną, którą wybuch jak gdyby w połowie ominął. Arcydzięgiel do flaszki sięga z tęgą miną. A pająk-rybak niby najmocniejszą struną swoją nitką niewody rozpiął nad maruną, złocistym gorczycznikiem i cierpkim piołunem.