czwartek, 12 lipca 2018

Drobiazgi niepotrzebne ratuj (Michael Crummey, "Twarde światło")

Drobiazgi niepotrzebne ratuj,
Kiedyś je dziecku swemu dasz.
Przydadzą się przyszłemu światu,
Gdy go stratuje Wielki Marsz.
(J. Kaczmarski, "Panna")

Popularność Michaela Crummeya w Polsce to oczywiście zasługa jego wydawcy, tłumacza i imiennika Michała Alenowicza. Tenże, po wydaniu wszystkich czterech powieści Kanadyjczyka uznał, że warto sięgnąć do początków jego twórczości, jeszcze sprzed bestsellerowej Rzeki złodziei (2001). Z tego wczesnego okresu dostaliśmy jako pierwsze Twarde światło (1998). Ponownie trafiamy więc do w sam środek chłodnego nowofundlandzkiego krajobrazu, jednak tym razem ujętego w zgoła innej literackiej formie.

środa, 4 lipca 2018

Wehikuł czasu to byłby cud (Stephen King, "Dallas '63")

Tym razem daruję sobie przedstawianie autora i przejdę od razu do rzeczy. Stephen King od dawna nie jest już li tylko mistrzem horroru, ale także cenionym autorem powieści i opowiadań mniej lub bardziej obyczajowych. Wcale tak bardzo nie dziwi więc fakt, że w Dallas '63 horroru jak na lekarstwo, a element nadprzyrodzony to tylko pretekst do radosnego snucia opowieści o Ameryce sprzed lat. Rzecz bowiem dotyczy wyprawy w czasie, w jaką udaje się pewien całkiem współczesny nauczyciel. Za sprawą zaprzyjaźnionego barmana w roku 2011 (a więc w roku powstania powieści) dostaje się do tajemniczej dziury, która przenosi delikwenta do 9 września 1958 roku. Ponieważ wskutek splotu pechowych (ale może nie całkiem przypadkowych) okoliczności rzeczony barman mocno podupada na zdrowiu, nasz nauczyciel podejmuje się misji ocalenia Johna F. Kennedy'ego z zamachu, którego ofiarą padł w Dallas 22 listopada 1963 roku (a więc nieco ponad 5 lat po dacie "teleportacji" podróżnika w czasie). Przez te pięć lat musi "zbudować" sobie nową tożsamość, zbliżyć się do Lee Harveya Oswalda i - udaremniając słynny zamach - zmienić bieg historii.

czwartek, 7 czerwca 2018

Witajcie w ciężkich czasach (Frank McCourt, "Prochy Angeli")

Frank McCourt (1930-2009), urodzony na Brooklynie Irlandczyk, emigrował w życiu dwukrotnie, przy czym pierwszy raz w kierunku nietypowym dla swojej nacji, gdyż bieda gnębiąca McCourtów w Nowym Jorku zmusiła ich do powrotu do rodzinnego miasta jego matki, Limerick. Po kilkunastu latach Frank powrócił za ocean i został nauczycielem. Jako literat debiutował dopiero na emeryturze, spisując wspomnienia z dzieciństwa, czyli właśnie Prochy Angeli (w 1. polskim wydaniu pt. Popiół i żar).

poniedziałek, 28 maja 2018

Między Conradem a US Navy (Herman Wouk, "Bunt na okręcie")

Herman Wouk, weteran II wojny światowej, akurat w zeszłą niedzielę obchodzący swoje 103. (!) urodziny, kojarzony jest u nas głównie z powieściowym kolosem - dylogią Wichry wojny + Wojna i pamięć (1971-1978). Omawiany tu Bunt na okręcie pochodzi jeszcze z początku lat 50. i był publikacją, która ugruntowała karierę początkującego wówczas pisarza. Po dwóch przemilczanych wcześniejszych książkach ta właśnie przyniosła swojemu autorowi Nagrodę Pulitzera i powszechne uznanie.

Wouk Buntem... wpisuje się w charakterystyczny dla przełomu lat 40. i 50. nurt powojennych literackich refleksji, w którym wymienia się też Młode lwy Irwina Shawa (1948), Nagich i martwych (1948) Normana Mailera oraz Stąd do wieczności (1951) i Cienką czerwoną linię (1962) Jamesa Jonesa. Wszystkie one były twórczym przekształceniem frontowych doświadczeń swoich autorów. Wouk również bogato korzysta ze świeżych doświadczeń służby na Pacyfiku, ale głównie w celu wiarygodnego oddania realiów i stosunków panujących w amerykańskiej marynarce. Sam bunt jest od początku do końca fikcyjny.

środa, 2 maja 2018

Podróż trwa (William Golding, "Twarzą w twarz")

Podobno pierwotnie William Golding nie zamierzał pisać "Trylogii Morskiej", a Rytuały morza, które przyniosły mu Nagrodę Bookera, miały być autonomicznym i zamkniętym dziełem. I w sumie częściowo tak właśnie jest - bo konflikt moralno-etyczny jest tak mocno i wyraziście domknięty, że nie przeszkadza temu faktowi pozostawienie otwartych innych wątków ani porzucenie bohaterów w połowie podróży. Jawne zlekceważenie sztafażu powieści marynistycznej na rzecz poważniejszej problematyki kieruje uwagę czytelnika tam, gdzie następuje puenta, a nie tam, gdzie historia pozostaje w zawieszeniu.