poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Josif Brodski, "Melodia muru berlińskiego"



To jest dom, który zburzył Jack.
To jest punkt, skąd na tamten brzeg
chciał przejść Hans (jeden strzał i schlus).
a to jest mur, który Iwan wzniósł.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Absolutna sprawiedliwość, chłopcze (James Ellroy, "Tajemnice Los Angeles")

W trzecim tomie "Kwartetu Los Angeles" Ellroy doprowadził do punktu szczytowego wypracowaną przez siebie formułę dramatu policyjnego. O ile w poprzedzającej cykl Tajnej sprawie zachował jeszcze względną prostotę, koncentrując akcję wokół jednej postaci, to już w Czarnej Dalii pokusił się o epicką panoramę pracy policyjnej, mnożąc bohaterów drugiego planu i wątki. W Wielkim nic rozbił narrację na trzech policjantów i tyleż prowadzonych przez nich śledztw, które toczą się w zasadzie równolegle i zazębiają dopiero pod koniec. Powtarzając ten zabieg w Tajemnicach... perfekcyjnie zbalansował wielowątkową konstrukcję, unikając błędu jakim obarczony był tom poprzedni (średnio ciekawy wątek związkowy). No i oparł całość na trzech doskonałych filarach - bohaterach.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Josif Brodski, "Ekloga V (letnia)" (fragmenty)

M .P .


Komarowa piosenko lata, znów cię słucham!
Spocone mrówki w cieniu traw zasnęły. Mucha
opuszcza zakurzony epolet łopucha,
który zdegradowany odwraca oblicze.
Słowa "poniżej trawy" znaczą gąsienice
prawdopodobnie pierwszy raz. Wieże wiertnicze

nadmiernie wybujałej wierzbownicy, mięty,
w dżunglach burzanu, który w powój owinięty
błękitniejąc zbliżony jest do firmamentu.
Wystrzela salwą w górę blada boligłowa
trącona przez modliszkę, a za nią się schował
żuk trochę podstarzały. Ciemno liliowa

w środku gałązka rzepu zdaje się być miną,
którą wybuch jak gdyby w połowie ominął.
Arcydzięgiel do flaszki sięga z tęgą miną.
A pająk-rybak niby najmocniejszą struną
swoją nitką niewody rozpiął nad maruną,
złocistym gorczycznikiem i cierpkim piołunem.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Nie tylko Clavell (David Mitchell, "Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta")


O Davidzie Mitchellu zrobiło się głośno po książce Atlas chmur, w której łączył różne plany czasowe i z werwą żonglował odległymi wątkami. Jednak Tysiąc jesieni... to zaskakująco "po bożemu" napisana powieść, będąca podróżą do Japonii z końca XVIII wieku. Naszym przewodnikiem jest młody holenderski kancelista, lądujący w jedynej w Kraju Kwitnącej Wiśni europejskiej faktorii handlowej. W tym czasie Japonia, pod wpływem natarczywości handlarzy i duchownych ze Starego Kontynentu, zamknęła się całkiem na białych przybyszów, w drodze wyjątku ustanawiając jedyną placówkę handlową na sztucznej wyspie w porcie Nagasaki - Dejimie. Holendrzy okupili zresztą ten zaszczyt współudziałem w rzezi japońskich katolików kilkadziesiąt lat wcześniej.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Josif Brodski, "Pewnemu tyranowi"

Bywał tu niegdyś - jeszcze nie w bryczesach -
w palcie flauszowym. Czesał się pod górę.
Potem bywalców kawiarni wyczesał
aresztem - i tak wykończył kulturę,
mszcząc się jak gdyby (nie na tych denatach
lecz na Epoce) za pustki w kieszeniach,
nudę, złą kawę i upokorzenia,
jakich doznawał, gdy przegrywał w skata.

Epoka jakoś przełknęła tę zemstę.
dzisiaj tu pełno, śmiech, krzeseł szuranie,
muzyka z płyt. Lecz nim zajmie się miejsce,
coś korci, by obejrzeć się przez ramię.
Wszystko plastikiem i niklem pokryto.
Ciastka smakują bromkiem sodu. Ale
czasami, tuż przed zamknięciem lokalu,
wstąpi z teatru on sam - incognito.

Gdy wchodzi, wszyscy już na baczność stoją.
jedni - służbowo, a drudzy - ze szczęścia.
On krótkim ruchem dłoni od napięstka
daje znak, że nie chce psuć nastroju.
Popija lepszą, niż przed laty, kawę
i, zagłębiony w fotel, je rogalik,
który tak smaczny jest, że martwym nawet
byłby smakował, gdyby zmartwychwstali.

(1972, tł. Stanisław Barańczak)