poniedziałek, 20 lutego 2017

Josif Brodski, "Ekloga czwarta (zimowa)" (fragmenty drugie)

XII
Zimo! Uwielbiam gorycz twych żurawin,
gorąco twej herbaty, słodycz mandarynek,
sól migdałów i mgiełkę mroźnych gramów dwustu.
Ty wiesz, jak dziobki kurczęce rozdziawić
głoskami imion „Olga” lub „Maryna”,
które z taką czułością przechodzą przez usta

tylko w dzieciństwie, w cieple. Śpiewam błękit zaspy
 o zmierzchu, szelest folii, siane ręką Bożą
krzyżyki w nutach -  przeciwśniegowe zapory.
Drwa, których łoskot trwałym echem zastygł
w podwórkach miasta nad zziębniętym morzem,
grzeją mnie swoim żarem do tej pory.

XIII
Przychodzi taki wiek, gdy pora roku
zbiega się z losem. Krótko trwa ten prolog
romansu -  ale człowiek w takie dni się staje
pewniejszy swojej racji. Cóż, że mu na ogół
czegoś brakuje: nawet podrzędny fenolog
ma prawo opisywać wspólne obyczaje.

W takiej porze spojrzenie rozmija się z gestem.
Trójkąt nie budzi teoretycznych zapałów:
wszystkie kąty osnuła gęsta pajęczyna,
kurz. W rozmowach o śmierci jej miejsce
staje się istotniejsze niż czas; i pomału
ślina, niczym moneta, zaczyna

XIV
parzyć język. Lecz rzeki, z drugiej strony, wreszcie
skute są lodem; można wdziać rajtuzy,
zaopatrzyć podeszwę w metalową płozę.
Zęby, zmęczone już czeczotką dreszczy,
nie szczękają ze strachu. I Muza
odzywa się intymnym, powściągliwym głosem.

Tak rodzi się ekloga. Gdy słońce się chyli,
zastępuje je lampa: liter rządki chwiejne,
na kartce kładąc się krzywym pokotem,
wiedzą o wiele więcej od wszelkich sybilli
o tym, co będzie. O tym, jak na białym czernieć,
dopóki białe istnieje, i potem.

(1980, tłum. Stanisław Barańczak)

piątek, 17 lutego 2017

Kwestionariusz Prousta

Odgrzebałem ciekawostkę, którą w latach 90. drukowała "Gazeta Wyborcza". Na jej łamach udzielali odpowiedzi różni przedstawiciele życia kulturalnego.  
Kwestionariusz Prousta to rodzaj zabawy towarzyskiej znanej wśród europejskich mieszczuchów i salonowców co najmniej od 2 poł. XIX wieku. Tytuł kwestionariusza pochodzi od nazwiska francuskiego pisarza Marcela Prousta (ur. 1871 – zm. 1922). Kwestionariusz składał się z kilkunastu pytań dotyczących osobowości osoby, która na nie odpowiadała, jej upodobań, zamiłowań itp. Pozornie błahy, stał się kwestionariusz Prousta jednym z pierwszych przykładów „testu” osobowości. Doczekał się również wielu adaptacji.

Na przekór potocznym wyobrażeniom Marcel Proust nie miał nic wspólnego z autorstwem pytań zamieszczonych zarówno w pierwotnej jak i późniejszych wersjach kwestionariusza. Faktyczną autorką pytań była Antoinette Faure, przyjaciółka Prousta od wczesnych lat dziecięcych. Proust, zanim jeszcze został uznanym pisarzem, miał odpowiadać dwukrotnie na zestaw pytań zadanych przez przyjaciółkę; raz jako zaledwie nastolatek i ponownie jako młodzieniec. Manuskrypt z odpowiedziami Prousta został odnaleziony w roku 1924, już po śmierci słynnego pisarza. I w ten sposób nazwisko Prousta zostało powiązane z pytaniami z kwestionariusza na zawsze. (źródło)
Obecnie z kilku wersji K.P. najbardziej podeszła mi ta, na którą dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (nr 45/1991) odpowiadał Zbigniew Herbert. Moje odpowiedzi są takie:

poniedziałek, 13 lutego 2017

Josif Brodski, "Ekloga czwarta (zimowa)" (fragmenty)

Ultima Cumaei venti iam carminis aetas;
magnus ab inlegro saeclorum nascitur ordo.
Wergiliusz, „Ekloga IV”

Oto już nadszedł kres, głoszony proroctwem Sybilli -
Wielki szereg stuleci popłynie teraz od nowa.
(przeł. Zofia Abramowiczówna)

I
Zimą tuż po obiedzie zaczyna się zmierzch.
O  tej porze nietrudno głodnych wziąć za sytych.
Ziewnięcie wpędza proste zdanie do barłogu.
Suchy koncentrat światła -  śnieg -
olszynkę, którą doszczętnie zasypał,
skazuje na bezsenność, na dostępność oku

w ciemności. Coraz rzadziej w konwersacjach
wypływa róża albo niezabudka. Z gnuśną
werwą psy gonią za śladem, bo same
pozostawiają ślady. Noc do miasta wkracza
jak do pokoju, w którym malec usnął,
I pióro skrzypi, niby cudze sanie.

piątek, 10 lutego 2017

Plany 2017

Taka szybka, lekko spóźniona inwentaryzacja planów czytelniczych na 2017 rok. Są proste:

Przeczytać przynajmniej jedną książkę:
- Crummeya 
- Doctorowa
- Ellroya (powtórka, kolej na "TLA")
- Hena
- Kneale'a (1, 2)
- Lemaitre'a
- Nesbo ("Trzeci klucz"?)
- O'Briana (na ukończeniu)
- Sosnowskiego (jeśli się ukaże)
- Wrońskiego (j.w.)
- nagrodzoną Pulitzerem
- reportażową
- dziecięcą/młodzieżową (nie licząc czytanych Uli)
- powtórnie (nie licząc w/w autorów i kategorii).

Przynajmniej.

14 - w sam raz na cały rok. A poza tym pełny spontan.

W sumie to notatka pierwotnie "do użytku wewnętrznego", ale już niech zawiśnie - przynajmniej nie zginie i nie zapomnę się rozliczyć ;-)

poniedziałek, 6 lutego 2017

Josif Brodski, * * * (Pszczoły nie odleciały...)

Pszczoły nie odleciały, jeździec nie skoczył. W kawiarni
„Janikulum" ferajna plotkuje jak dawniej.
Lód w szklance pozwala dwukrotnie - będąc w stanie topnienia -
wejść do tej samej wody, choć nie ugasi pragnienia.

Osiem lat przeszło. Wojny wybuchały i gasły na świecie,
rodziny się rozpadały, gęby migały w gazecie,
spadały samoloty. Spiker wzdychał „O Boże".
Bieliznę wypierzesz, ale skóry prasować nie możesz

nawet gorącą dłonią. Ponad zimowym Rzymem
słońce prowadzi walkę wręcz z ciemnoszarym dymem.
Pachną palone liście, fontanna w słońcu błyska,
jak medal za niepotrzebny nikomu armatni wystrzał.

Rzeczy tężeją, żeby w pamięci ich nie przemieścić,
lecz w perspektywie trudniej zaistnieć, niż zginąć bez wieści
w niej, co z miasta wychodzi, w lata zmienia się potem,
w pogoni za czystym czasem bez szczęścia i terakoty.

Życie bez nas, Kochana, możliwe jest, toteż miasta
istnieją i pejzaże: bar, wzgórza i kłębiasta
chmura na czystym niebie, nad polem gdzie walka trwała,
gdzie pomnik zastygł, sławiąc zwycięstwo budowy ciała.

(18 stycznia 1989, przeł. Katarzyna Krzyżewska)