poniedziałek, 17 lipca 2017

Josif Brodski, "Pieśń na powitanie"

Oto twój tato z mamą. Rodzina.
Krew z krwi, kość z kości. Nie twoja wina.
Co, smętna mina?

Oto masz jadło, oto napoje.
Oto refleksje i niepokoje.
Wszystko to - twoje.

Oto twój rejestr. Nic tym rejestrze
Na razie nie ma, prócz: "No, jest wreszcie".
Bierz go i ciesz się.

Oto zarobki, oto koszt życia.
Znikoma między nimi różnica.
W tym tajemnica.

Oto ul, w którym rój pięciu (ponad)
Miliardów żywych tak jak ty monad
Ma swój pensjonat.

Oto jest książka telefoniczna.
Tajny cel demokracji to liczba.
Prymat w niej kicz ma.

Oto ślub (najpierw) i rozwód (potem)
Jedyna w świecie rzecz stała to ten
szyk. Inne - potęp.

Oto żyletka, oto twój przegub.
Uderz terrorem w pierwszego z brzegu:
Siebie samego.

Oto w lusterku blask dentystyczny.
Oto sny twoje o ośmiornicy.
Dlaczego krzyczysz?

Oto masz ekran telewizora.
Przed chwilą twój kandydat w wyborach
Przegrał, nieborak.

Oto weranda. Czytaj tygodnik,
Patrz, jak twój jamnik, bezczelny szkodnik,
Obsrywa chodnik.

Oto herbatka, w której zapłonął
Odblask żarówki łzą zasuszoną.
To - nieskończoność.

Oto pigułki w fiolce. Migrena
Po wywołaniu kliszy rentgena.
Następna scena:

Cmentarz, trawniki jego zadbane.
Przejedź się jeszcze raz karawanem,
Nim zabrzmi "amen".

Oto testament i spadkobiercy.
Oto świat, żywszy i przestronniejszy
Po twojej śmierci.

A oto gwiazdy. Lśnią z dawną siłą,
Jak gdyby ciebie nigdy nie było.
Może tak było?

Oto pośmiertny byt, w którym nie ma
Ni śladu ciebie. Twego istnienia
Brak w tych przestrzeniach.

Witaj w ich mroku, gdzie gaśnie tchnienie,
Gdzie zastępuje jasne zbawienie
Saturna wieniec.

(1992, przeł. Stanisław Barańczak)

piątek, 14 lipca 2017

Larry McMurtry, "Na południe od Brazos" - patronat medialny "Za okładki płotem"


Z ogromną radością mogę poinformować nareszcie, że w październiku 2017 roku Wydawnictwo Vesper opublikuje BARDZO DŁUGO oczekiwane nowe wydanie "Na południe od Brazos" Larry'ego McMurtry'ego.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Josif Brodski, "W stylu Horacego"

Nieś się, stateczku, przez fale zgubne.
Łopoczą żagle jak zmięte ruble.
Z ładowni słychać skowyt republik.
Skrzypienie burty.

Trzeszczy w szwach to, co opina żebra.
W morzu drapieżnych ryb pewnie nie brak.
Nawet pasażer o silnych nerwach
Rzyga jak struty.

piątek, 7 lipca 2017

Ω i Α, czyli ostatnie i pierwsze zdania (odc. 4.)

"Tam początki i końce giną z oczu, z pamięci..."
(Josif Brodski, Piąta rocznica)

Kolejna odsłona kolekcji ostatnich zdań książek, której towarzyszy uzupełniająco zbiór zdań pierwszych. Ale zawsze interesowały mnie bardziej zdania ostatnie. Taka fiksacja.

Poprzednie odcinki cyklu:

poniedziałek, 3 lipca 2017

Josif Brodski, "Bagatelle"

Elżbiecie Liońskiej*)

I
Mrok lipcowych bulwarów, kiedy z oczu już nikną
niby we śnie, gwałtownie szeleszczące miliardy
i jak bilon się mieni swą złotością niezwykłą
gwiazda, srebrząc jaskółkę podniszczonej już karty.

Wieczór lgnie do łopatek, pogryzając bakalie
i upraszcza piękności do profilu w kameach;
znak równości jedynie z wielkich uczuć zostaje,
skamieniały na ławkach przy parkowych alejach.

Szuka włókien w zwiotczałym mięśniu nocny akwilon
tak jak życie splątaną włóczkę szarpie, i nagle
rozerwawszy ją, z szumem z ziemi mknie i z tą chwilą
wznieca burzę podnosząc chwytające go żagle.