Ta książka boli, drażni, uwiera, budzi wewnętrzny protest. Nie zliczę, ile razy w trakcie lektury wyrywało mi się gniewne "Nosz kur...!", albo bardziej złożone, ale zbliżone znaczeniem, opinie na temat funkcjonowania tego kraju. Bo powołaniem Justyny Kopińskiej, reportażystki "Gazety Wyborczej", jest tropienie zła - podobno "od zawsze" chciała być policjantką śledczą. A tak się składa, że w wielu opisanych przez nią przypadkach zawiodło państwo. Zawiodło w sposób koszmarny i - co gorsza - nikt nie poczuwa się do winy.