piątek, 15 czerwca 2012

"Fields of Athenry"

Nie wspominałem dotychczas o Euro, bo choć śledzę rozgrywki, to poza meczami reprezentacji podnieca mnie w stopniu umiarkowanym, ale po wczorajszym nie wytrzymam i się odezwę. Z szacunku dla irlandzkich kibiców, którzy dali niesamowity, autentycznie wzruszający popis wsparcia i w wielkim stylu podziękowali swojej drużynie za heroiczny bój z przeciwnikiem - nie ma co ukrywać - o lata świetlne lepszym. "Fields of Athenry" odśpiewane przez 20.000 gardeł (najliczniejsza grupa kibiców na Euro!) to było coś naprawdę wielkiego.


Autorem "The Fields of Athenry" jest dubliński pieśniarz folkowy Pete St. John, który napisał go w latach 70. Ciekawostką jest, że posądzono go o plagiat innej ballady z 1880 roku, ale badania folklorysty Johna Mouldena rozwiały wątpliwości dotyczące autorstwa obecnego hymnu irlandzkiej reprezentacji.

Tekst opisuje - podaję za Wikipedią - historię fikcyjnej postaci (Michael), który za próbę kradzieży żywności dla głodującej rodziny został skazany na zsyłkę do Australii. Jego przeznaczeniem jest kolonia karna Botany Bay, znana z wielu szant i pieśni morskich (zbiegiem okoliczności Jack Aubrey w "Zapomnianej wyspie", którą właśnie czytam, również tam żegluje ze skazańcami pod pokładem). Dramatyczna historia Michaela ma miejsce podczas klęski głodu w Irlandii w połowie XIX wieku, kiedy to przywleczona ziemniaczana zaraza spowodowała falę głodu, która pochłonęła prawie półtora miliona istnień i przyczyniła się do największej fali emigracji w historii Irlandii.

Utwór był wielokrotnie nagrywany w różnych stylach - m. in. folkowym, rockowym, punkowym. Najsłynniejsze wykonania popełnili: w 1979 r. Danny Doyle, w 1983 r. Paddy Reilly, w 2003 i 2005 r. Dropkick Murphys (dwie zupełnie odmienne aranżacje) oraz 14 czerwca 2012 roku kibice reprezentacji Irlandii w meczu z Hiszpanią :-)



5 komentarzy:

  1. Oglądałem wczoraj i naprawdę to było coś!

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest coś, tak powinno się kibicować, a nie jak w Polsce stadiony ligowe puste, kibice opluwają swoich piłkarz (Legia), przeklinają na nich, obrażają jak nie idzie. A tu? 0:4 nikt ze stadionu nie wyszedł, wstali i Fields of Athnery z całych gardeł przez 10 minut. To jest to, zaśpiewałbym chętnie z nimi, to piękna pieśń.

    Chapeau bas!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, ja też widziałam i uważam, że zobaczyliśmy to, co w sporcie jest, moim zdaniem, bardzo ważne: walkę - mimo braku szans na wygraną i tłumy kibiców, którzy tę walkę potrafią docenić. Kibice Irlandii mają "bazę" w moim mieście, bo tu ich drużyna rozegrała pierwszy i zagra ostatni mecz fazy grupowej. Wesołe, roztańczone grupki i grupy budują zielono-biało-pomarańczowy klimat sportowego święta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Irlandia już wygrała Euro 2012)Wielki SZACUNEK!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ano - dali taki popis, że "Athenry" do dzisiaj snuje mi się po głowie :)

    OdpowiedzUsuń