czwartek, 21 lutego 2013

...i w godzinę śmierci naszej (Maria Corti, "Godzina próby")



Ścieżyną, wydeptaną niezliczonymi bosymi stopami w trawie i szuwarach doliny rzeki Idro, schodzą o świcie do Otranto kobiety z koszami pełnymi cykorii i miękkich, płasko-krągłych serków; oczy mają te kobiety wielkie i czarne, włosy lśniące i kędzierzawe, chód dumny i śmiały.

Takim to niezwykłej urody zdaniem rozpoczyna się rozpisana na pięć głosów dramatyczna opowieść o końcu pewnego sielskiego mikroświata. W roku 1480 tureckie wojska pod wodzą Gedika Ahmeda Paszy, być może przypadkiem zepchnięte silnymi podmuchami tramontany z drogi do Brindisi, trafiły do niewielkiego rybackiego miasteczka Otranto. W kilka dni świetnie wyposażona armia najeźdźców przełamała heroiczną obronę mieszkańców, a tych, którzy nie zgodzili się na konwersję na islam - stracono. W sumie 800 osób.


Maria Corti (1915-2002)
Maria Corti, powracając do tamtych wydarzeń, rozbiła opowieść na pięć uzupełniających się i przenikających narracji. Prowadzą je kolejno: prosty rybak Colangelo, gubernator Zurlo, młoda wdowa Idrusa, rybak Nachira, wreszcie Aloise de Marco - żołnierz wojsk, które odbiły Otranto z rąk tureckich. Ich opowieści wykraczają daleko poza suche relacje o bitwie. Bo nie samo oblężenie jest tematem centralnym książki Corti, lecz człowiek postawiony wobec doświadczenia ostatecznego. Dokonujący wyboru między życiem a śmiercią. Paradoksalnie więc, choć dzieło Marii Corti traktuje o oblężeniu, batalistyka schodzi tu na plan dalszy, a najważniejsza pozostaje opowieść o zmaganiu z Losem i heroicznej odwadze.

Na każdego człowieka przychodzi przynajmniej raz w życiu godzina, w której musi dać próbę samego siebie; każdy ma w życiu taką godzinę. Nam ją przynieśli Turcy.

Każdy z bohaterów - każdy na swój indywidualny sposób - dojrzewa do swojej własnej godziny, a ich opowieści, sięgające wstecz w doświadczenie całego życia, pozwalają pojąć tragizm ale i pewną logikę takiego a nie innego końca każdego z nich. Splatają się pytania o rolę przypadku, wolę Bożą, ulotność życia i szczęścia, wreszcie - problemy wewnętrznego poczucia tożsamości człowieka.Gdzieś w tle tej problematyki pobrzmiewa klasyczne zdanie z innej części Europy i (pozornie!) innej epoki: Tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono.

Wielka historia pokazana jest tu z niezwykłej, intymnej perspektywy, a zderzenie jej destrukcyjnej siły ze skromną i cichą społecznością opisane jest z wielkim wyczuciem i wrażliwością, językiem prostym i poetyckim zarazem. Niewiele tu patosu, nie ma gromkich przemów, więcej jest wyciszonej refleksji i zadumy. I swoistej mądrości prostego rybackiego ludu, który niejedno widział i niejedno przetrwał, targany na przemian podmuchami tramontany i sirocco. To książka na więcej niż jeden raz, warto bowiem wsłuchać się uważnie w te głosy, które bez podniosłych tonów opowiadają nam o życiu i śmierci. A co ciekawe - pewnie nigdy bym po nią nie sięgnął, gdyby nie wyszła w jednej z moich ulubionych serii wydawniczych.



Widok Otranto autorstwa Giambattisty Albrizzi (1698-1777)
(źródło)

Ode mnie: 5,0 / 6

PS. Z kronikarskiego obowiązku donoszę, że 12 maja 2013 r. ośmiuset męczenników z Otranto zostało kanonizowanych. Była to ostatnia decyzja kanonizacyjna papieża Benedykta XVI, pierwsza kanonizacja papieża Franciszka, i zarazem kanonizacja rekordowa pod względem liczby wyniesionych na ołtarze.


Maria Corti, Godzina próby (Ora di tutti) ; przeł. Barbara Sieroszewska. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1986.

Książka dostępna w WBP w Lublinie

4 komentarze:

  1. dzięki:) zachęciłeś mocno.
    Ogólnie ta seria zwykle oferuje bardzo dobre książki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że lektura cię poruszyła. Pogłębiona relacja... A wiesz, że dopiero, jak zobaczylam okładkę, to skojarzyałam serię. Z którego roku to wydanie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Naprawdę miło jest mieć świadomość, że są jeszcze w sieci czytelnicy, którzy sięgają także po starsze pozycje - choćby perełki ze Współczesnej Prozy Światowej. Obecnie panuje moda na zakrojoną na szeroką skalę współpracę z wydawnictwami, która sprawia, że na blogach pojawiają się wyłącznie nowości, przez co o wielu wartościowych lekturach po prostu się zapomina.

    "Godzina próby" także i mnie b. przypadła do gustu. Faktycznie szkoda, że Maria Corti nie doczekała się przekładu innych dzieł na j, polski.

    OdpowiedzUsuń