wtorek, 27 sierpnia 2013

"Klub koneserów zbrodni" - coś w rodzaju polskiego suplementu

Bardzo ciekawy artykuł w GW. O medycynie sądowej, Festiwalu Tajemnic w Książu, eksponatach makabrycznego muzeum mieszczącego w siedzibie wrocławskiej Katedrze Medycyny Sądowej i o pracy Laboratorium Ekspertyz 3D. Dla miłośników książki Capuzzo albo "Stulecia/Godziny detektywów" - koniecznie.
 

To "muzeum" oficjalnie nie istnieje. Są tego powody...

Joanna Dzikowska

Slajd, zbliżenie na ranę. Pijany mężczyzna usiadł na szklance, która wbiła się w pośladki na głębokość ośmiu centymetrów; sama rana miała szerokość dziewięciu. Badania wykazały, że miał ponad 4 promile alkoholu we krwi. Nie poczuł bólu, tylko ciepło rozlewające się wzdłuż nogawki spodni. Z tyłu sali słychać huk - jeden z uczestników wykładu stracił przytomność. Dostaje wodę, ktoś wyprowadza go pod rękę z sali.
 

LINK

1 komentarz:

  1. Artykuł bardzo ciekawy, choć większość materiału znana już z wielu innych źródeł. Obowiązkowy kurs w takim muzeum powinien być przewidziany dla wszystkich chcących być policjantami, prokuratorami czy sędziami. Choć i tak nic chyba nie przebije... zapachu :) Aromatu trupka, który przeleżał miesiąc na grzejniku w uszczelnionym mieszkaniu i zamiast wyschnąć się rozlał, nic nie przebije :) Niedługo, jak tak dalej pójdzie, to w takich wypadkach nie będzie komu rzetelnych oględzin przeprowadzić, gdy już wszyscy policjanci zmienią się w urzędników :) Będą świetnymi urzędasami, podobnie jak prokuratorzy i sędziowie, normalni i po testach psycho, ale czy będą jeszcze tym, do czego kiedyś zobowiązywały nazwy ich zawodów?

    OdpowiedzUsuń