piątek, 14 sierpnia 2015

Zaległe skontrum 2013

Porządkując zaplecze bloga znalazłem brudnopis zapomnianego posta podsumowującego 2013 (tak, tak) rok. Wynika z niego, że żadnej książce nie wystawiłem oceny maksymalnej, ale kilka było całkiem blisko. Czyli zamiast książki roku - siedem wyróżnień dla siedmiu książek z oceną 5,5 na 6. Oto one (wraz z linkami do recenzji):


- "Ameksyka. Wojna wzdłuż granicy" - wstrząsający reportaż Eda Vulliamy'ego o rzeczywistości meksykańskich wojen narkotykowych. Znakomicie uzupełnia się z "Z psich pazurów" - równie (a może nawet jeszcze mocniej) wstrząsającą  powieścią Dona Winslowa.

- "Młodszy księgowy. O książkach, czytaniu i pisaniu" - zbiór felietonów Jacka Dehnela, w większości znakomitych i ocena byłaby wyższa, gdyby część z nich nie była niepotrzebnie złośliwa. Dehnelowi, człowiekowi wielkiego talentu ale i sporego ego, po raz kolejny zabrakło odrobiny pokory.

- "Pogrom w przyszły wtorek" - Marcin Wroński po kameralnej "Skrzydlatej trumnie" powraca do wielkich zakrętów historii - i robi to w wielkim stylu, prezentując jeden z najlepszych tomów swojego świetnego cyklu.

- "Proszę mnie przytulić" - oszczędna w słowach (Przemysław Wechterowicz) i bajeczna w ilustracjach (Emilia Dziubak, owacja na stojąco!) perełka współczesnej literatury dla najmłodszych.

- "Przestępstwo" - Ferdinand von Schirach. Wstrząsające, lapidarne opowiadania niemieckiego adwokata. Dokumentalna oszczędność, siła moralitetu. Lapidarność stylu nasuwała mi wielokrotnie skojarzenia z filmami Krzysztofa Kieślowskiego i jego chłodną zadumą nad człowiekiem, zwłaszcza obecną w "Dekalogu". Schirach to podobna wrażliwość.

- "Sodoma i Gomora" - czyli ściskające za gardło domknięcie Trylogii Pogranicza wielkiego Cormaca. Nawet jeśli samo nie osiąga wielkości arcydzieła, to pięknie koronuje cały cykl, czyniąc go w pośród powieściowych westernów dziełem wyjątkowym.

- "Terror" - gdyby powieść Dana Simmonsa nie skręcała (choć i tak robi to oszczędnie) w stronę horroru, byłoby jak nic arcydzieło powieści historyczno-przygodowej.Gdybym osobiście był jako czytelnik mniej sceptyczny wobec powieści grozy, wystawiłbym zasłużone 6, ale jednak nie mogę, choć jest o włos.




3 komentarze:

  1. A niech mnie. Niezły poślizg.

    P.S. A ja jednak wystawiłam "Terrorowi" 6.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, wiem, sam się zdumiałem tym opóźnieniem :-)

    "Terror" - czekamy zatem na recenzję :-) Widzę, że czytasz "Okręt"; co ciekawe ja nigdy go nie czytałem, choć mnie od lat ta książka pociąga. Ale dwa razy oglądałem jej rewelacyjną ekranizację, która w pełnej wersji liczy sobie 4 godziny. Z reguły uważam, że film nie zastąpi książki, ale w tym przypadku nie mogę się przełamać, może podskórnie się boję że film jest jednak lepszy? Nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytam, słucham. A nawet i tego nie robię, mam wrzuconą płytkę w odtwarzacz w samochodzie, ale aktualnie żadnych wyjazdów, żeby się zagłębić.
      O filmie słyszałam, że dobry.

      Usuń