czwartek, 23 czerwca 2016

Josif Brodski, "Pamięci ojca: Australia"

Ty ożyłeś i śniło mi się, żeś wyjechał
do Australii. A głos twój brzmiał trzykrotnym echem,
uskarżał się na klimat i brzydkie tapety,
mieszkania też nie można wynająć niestety
w samym centrum, już raczej blisko oceanu,
czwarte piętro bez windy, natomiast jest wanna,
puchną nogi. „A kapcie w domu zostawiłem”.
To zabrzmiało wyraźnie i bardzo rzeczowo.
I nagle „Adelajda! Adelajda!” w słuchawce zawyło,
zabrzmiało, zatrzeszczało, jakby okiennica
uderzała o ścianę, zawias odpaść gotów.
Mimo wszystko to lepsze, niż puszysty popiół
krematoryjny w puszce z zawartością drogą,
jakieś fragmenty głosu, strzępy monologu
lub próby udawania samotni jedynie,

po raz pierwszy od czasu, gdy stałeś się dymem.

(1989, przeł. Katarzyna Krzyżewska)


1951, Josif Brodski z ojcem Aleksandrem.
Fot. Maria Wolpert; archiwum Michaiła Milchika,
źródło: http://bashny.net/t/en/317062


4 komentarze:

  1. Ponownie dziękuje za wiersz. To są dla mnie takie literackie zagadki, bo sprawiają, że zaczynam szukać ich wersji po angielsku (rosyjski za słabo znam, niestety).
    Zaintrygował mnie ten utwór, bo się zorientowałam, że ojciec Brodskiego nie mógł zostać spalony w krematorium skoro zdjęcie jest z roku 1951. Ale teraz rozumiem, że to jest odwołanie do żydowskich korzeni.

    Znalazłam dużo ciekawych informacji na temat tego wiersza w książce "Brodsky Translating Brodsky: Poetry in Self-Translation". Brodski napisał ten wiersz po rosyjsku, a potem go przełożył na angielski.
    Podobno nieustannie namawiał rodziców do emigracji na zachód, a Australia była synonimem "końca świata" a także egzotyki.
    Wybranie Adelajdy, też nie jest przypadkowe, bo nazwa ta (z greckiego) odwołuje się do świata podziemnego.

    Ciekawy jest też komentarz dot. kapcia (ang. slipper). Cytując samego poetę:
    "My mother strongly objected to the men in the family, me in particular, walking around with our socks on. She insisted on us wearing shoes or slippers at all times.
    Admonishing me about this matter, she would evoke an old Russian superstition; it is an ill omen, she would say, it may bode a death in family"

    Czyli ojciec gubiący kapcie, to ojciec nieżyjący, dzwoniący z Australii, czyli z zaświatów.


    pozdrawiam, matali

    OdpowiedzUsuń
  2. A tu wersja angielska:


    In Memory of My Father: Australia

    ***

    You arose―I dreamt so last night―and left for
    Australia. The voice, with a triple echo,
    ebbed and flowed, complaining about climate,
    grime, that the deal with the flat is stymied,
    pity it’s not downtown, though near the ocean,
    no elevator but the bathtub’s indeed an option,
    ankles keep swelling. “Looks like I’ve lost my slippers”
    came through rapt yet clear via satellite.
    And at once the receiver burst into howling “Adelaide! Adelaide!”―
    into rattling and crackling, as if a shutter,
    ripped off its hinges, were pounding the wall with inhuman power.

    Still, better this than the silky powder
    canned by the crematorium, than the voucher―
    better these snatches of voice, this patchwork
    monologue of a recluse trying to play a genie

    for the first time since you formed a cloud above a chimney.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za Twój komentarz, jak i za wszystkie poprzednie. Szczególnie za wersję angielską - z ciekawością je studiuję za każdym razem. A takie ciekawostki są bezcenne, bo ja z kolei nie mam dostępu do publikacji amerykańskich.

      Co do tego dymu i krematorium. Nie jestem pewien, ale moim zdaniem popiół krematoryjny umieszczony W PUSZCE wskazuje na kremację na życzenie (bądź ostatecznie na metaforę śmierci jako takiej, podobnie jak proch w zwrocie "w proch się obrócisz" - choć to jednak wątpliwe). Niestety nie wiem, czy Aleksander Brodski został skremowany, czy w latach 50. w ZSRR w ogóle to praktykowano. Jeśli nie, to wracamy rzeczywiście do metafory żydowskiego pochodzenia, ale moje pierwsze skojarzenia "na czuja" było bardziej, hm, prozaiczne :)

      Fantastyczny komentarz JB do "sprawy kapci", to są takie życiowe drobiazgi, które uwielbiam w jego tekstach. Zawsze to do mnie trafiało - JB myślał i pisał bardzo konkretnie, przyziemnie, bez górnolotnych abstrakcyjnych odlotów. Nośnikiem i katalizatorem refleksji, a tym bardziej emocji, są u niego przedmioty i zjawiska zupełnie w zasięgu ręki. Nie tylko jego własnej, ale też bliskie doświadczeniu "statystycznego" czytelnika :) Tak samo zresztą w wierszach, jak i w esejach - pisze w taki sposób, że zawsze jest "blisko". Cytat o tych kapciach to z jakiegoś wywiadu czy eseju?

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Faktycznie masz chyba rację z tą puszką, czyli po prostu urną....

    A cytat pochodzi z tej książki: "Brodsky Translating Brodsky: Poetry in Self-Translation" - na stronie 90 jest analiza tego wiersza. Tutaj link do książki: https://books.google.com/books?id=57pnAwAAQBAJ&pg=PA90&lpg=PA90&dq=%22Brodsky+Translating+Brodsky:+Poetry+in+Self-Translation%22+In+Memory+of+My+Father:+Australia&source=bl&ots=ageI5ui59l&sig=JPFzLru_TGSir_eVTwp9WFTgDO8&hl=en&sa=X&ved=0ahUKEwjFuqfgv8jNAhULGj4KHea9ALkQ6AEIIzAB#v=onepage&q=%22Brodsky%20Translating%20Brodsky%3A%20Poetry%20in%20Self-Translation%22%20In%20Memory%20of%20My%20Father%3A%20Australia&f=false

    OdpowiedzUsuń