czwartek, 28 lipca 2016

Za Horn i dalej (Patrick O'Brian, "Na krańcu świata")

Dziesiąty tom (tu wcześniejsze recenzje) morskich przygód nieśmiertelnej pary przyjaciół - kapitana Aubreya i doktora Maturina. W istocie jego tytuł winien brzmieć po prostu Na krańcu świata, ale akurat ten tom, razem z otwierającym cykl Dowódcą "Sophie" (or. Master and Commander) stanowiły główną podstawę film Petera Weira Pan i władca - na krańcu świata. Tytuł filmu, jak widać, stanowił połączenie tytułów obu powieści. Aby jednak wykorzystać potencjał skojarzenia książki z filmem zdecydowano się namieszać i wydać t. 10. pod tytułem filmu. Osobnym zagmatwaniem jest dosłowne przetłumaczenie angielskiego master and commander, które w Royal Navy oznaczało dowódcę okrętu nie będącego kapitanem mianowanym (ten z kolei to captain). Poza tym na okładce wykorzystano plakat filmowy, więc to jedyna książka w cyklu wydana bez grafiki Geoffa Hunta. Dlatego obok daję okładkę wydania oryginalnego. Hunt to Hunt.

"Na krańcu świata' to kolejna powieść rozgrywająca się w swoiście rozciągniętym roku 1813 - po prostu autor upchnął przygody opisane w tomach 7-18 w mniej więcej tym samym momencie wojen napoleońskich.

Tym razem Jack Aubrey na pokładzie ukochanej HMS "Surprise" wyrusza aż na tytułowy kraniec świata - południową część Pacyfiku, gdzie znajdują się wody niezbadane i wyspy nieznane kartografom. Tylko niektóre z nich opisane są dzięki kapitanowi Jamesowi Cookowi (trzydzieści kilka lat wcześniej zabitemu i skonsumowanemu przez Hawajczyków), a część znają pływający tam wielorybnicy. Właśnie ochrona angielskich wielorybników przed amerykańską fregatą "Norfolk" jest powodem wysłania "Surprise" w egzotyczną misję. Jej finał będzie zaskakujący, bo zupełnie wbrew wypracowanym przez O'Briana schematom, ale brak klasycznego starcia morskiego nie obniża oceny całości. Wręcz przeciwnie, to jedna z lepszych pozycji w tym niebywale równym cyklu, a wyspiarska przygoda załogi "Surprise" należy do najbardziej oryginalnych i pamiętnych epizodów cyklu.

Wspomniany film jest powiązany z tą powieścią w bardzo luźnych zarysach, więc jego znajomość nie psuje przyjemności z lektury. Jego scenariusz to dobry przykład inteligentnej adaptacji: wątki z dwóch powieści połączono w autonomiczną, spójną całość, a ponadto wykorzystano mnóstwo pomniejszych detali i scen z innych miejsc całego cyklu. Teraz czytając kolejne książki co rusz spotykam obrazki znane z filmu - a to fortel z latarniami, a to trepanacja czaszki, a to motyw Jonasza. W tym przypadku pościg za amerykańską jednostką (w filmie francuską, ale sam film jest amerykański, więc ta zmiana nie jest tak bardzo zaskakująca) ma zupełnie inny przebieg niż w powieści, choć odbywa się na tych samych wodach Pacyfiku. Nie znającym dzieła Petera Weira gorąco je polecam - możliwe, że to najlepszy film marynistyczny w dziejach. 10 nominacji do Oscara dawało mu szanse na więcej niż dwie statuetki (w tym za znakomite zdjęcia), ale rok 2004 był to rok Powrotu Króla...

Ode mnie: 5,5 / 6

Patrick O'Brian, Pan i władca - na krańcu świata (Far Side of the World), przeł. Marcin Mortka. Poznań : Zysk i S-ka, cop. 2003.


2 komentarze:

  1. Co do powieści "morskich" polecam nieprzetłumaczoną jeszcze na polski książkę Iana McGuire "North Water". Powieść zbiera świetne recenzje w krajach anglosaskich i jest jednym z faworytów tegorocznej Man Booker Prize. Jest to thriller mający swoją akcję na XIX wiecznym wielorybniku. Powieść porównywana do "Krwawego Południka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, opisy są co najmniej intrygujące. Będę miał oko na tą książkę, dzięki za namiar.

      Usuń