piątek, 15 grudnia 2017

Burzliwe dzieje korsarza Aubreya (Patrick O'Brian, "List kaperski")

Dwunasty tom cyklu o przygodach kapitana Jacka Aubreya. Wskutek intryg nieprzychylnych mu wrednych indywiduów w poprzedniej odsłonie Aubrey został postawiony przed sądem i wydalony z królewskiej marynarki wojennej. Dla człowieka jego pokroju to, rzecz jasna, kompletna katastrofa. Na szczęście sytuację częściowo ratuje wierny przyjaciel Stephen Maturin, który wykupuje mającą iść do kasacji ukochaną fregatę "Surprise", a także swoimi kanałami załatwia dla niej list kaperski. Odtąd "Surprise" funkcjonuje poza marynarką wojenną, ale przynajmniej chroniona przed poborem marynarzy przez innych kapitanów, co we flocie brytyjskiej jest częstą praktyką. W charakterze prywatnej jednostki kaperskiej po staremu gnębią Francuzów, tym razem w rejonie Azorów. Następnie Aubrey wraz z Maturinem udają się w stronę Zatoki Biskajskiej z zamiarem uprowadzenia wrażego żaglowca wprost z portu…


No cóż, tak brawurowa akcja miała ostatnio miejsce w tomie drugim, więc dawno temu, a czy się uda tym razem - rzecz jasna nie mogę napisać… Gdyby się jednak udało, Jack może miałby szanse na powrót do Royal Navy, kto wie?

Ode mnie: 5,0 / 6


Patrick O'Brian, List kaperski (The Letter of Marque) ; Tł. Marcin Mortka. Poznań : Zysk i S-ka, 2014.




4 komentarze:

  1. Już od bardzo dawna chciałem sięgnąć po tego O'Brian. Pewnie nawet w tym czasie bym już sięgnął, gdyby tylko tom pierwszy był dostępny, a nie był. A nie lubię czytać serii inaczej niż od 1 tomu. Nie umiałęm jednak wytrzymać i odpaliłem sobie ekranizację "Pana i władcy", którą nawet kilka dni temu ponownie sobie zobaczyłem i podobała mi się znowu. Ogólnie lubię marynistyczne książki, więc O'Brian zagości u mnie w końcu. Czytałeś wszystko od początku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pan i władca" to najlepszy film o morzu jaki powstał, oglądam go przynajmniej raz do roku :) Przy czym opiera się on na dwóch powieściach cyklu w ogólności, przy okazji czerpiąc epizody z wielu innych książek o Aubreyu. Stąd w całym cyklu odkrywam drobiazgi widziane w filmie - a to opowiastkę o Nelsonie, a to trepanację czaszki, a to numer ze światłami.

      Tak, czytam od początku po kolei; od czwartej recenzując na blogu. Z dostępnością tylko bywa różnie, ale dzięki międzybibliotecznym kanałom udaje mi się stopniowo "organizować" kolejne tomy z różnych miejsc Polski. Generalnie tempo akcji jest inne w powieściach niż w filmie; książki mają w większym stopniu charakter obyczajowy, a w mniejszym dynamiczno-przygodowy. Ale, może właśnie dzięki temu pogłębionemu obrazowi świata Royal Navy zamiast pogoni za akcją, cykl O'Briana nie ma sobie równych w literaturze marynistycznej.

      Usuń
    2. Ale mówisz bardzo ogólnie o morzu? Na nim, pod nim, literatura faktu i inne, bardziej rozrywkowe gatunki? To nie wiedziałem, że kilka. Ale film rzeczywiście dobry.

      Szkoda tylko, że u nas tak niewiele o nim wiadomo i jest w niskim nakładzie.

      Usuń
  2. Ładnie, ładnie. Nie tylko suche prerie, ale i morskie bryzy czy też szkwały zza płota widać. O cyklu nie słyszałem jak dotąd, ale wspomnianego "Pana i władcę" lubię bardzo.

    OdpowiedzUsuń