Przejdź do głównej zawartości

Uwaga, weszliśmy na rafę! (Patrick O'Brian, "Salwa honorowa")

Trzynasty tom sagi trafia na rafę lądowych rozgrywek szpiegowskich, które od poprzednich perypetii odróżnia jedynie egzotyczna sceneria, i nieuchronnie grzęźnie na mieliźnie biologicznych rozkmin.


Trzynastka najwyraźniej nie przysłużyła się O'Brianowi, gdyż kolejny tom sagi o Jacku Aubeyu jest pierwszym, w którym zamiast wiatru przygody przeważnie wieje nudą. Tempo znakomitego początku (do 1/3 całości), kiedy to Jack odzyskuje utraconą pozycję w Royal Navy i w brawurowym stylu przecina Atlantyk i Ocean Indyjski (choć tym razem wyjątkowo nie na pokładzie ukochanej "Surprise"), załamuje się po przybyciu do Indii. Opowieść trafia na rafę lądowych rozgrywek szpiegowskich, które od poprzednich perypetii nieodmiennie sympatycznego doktora Maturina odróżnia jedynie egzotyczna sceneria, i nieuchronnie grzęźnie na mieliźnie biologicznych rozkmin. Sytuację poprawiłby może dynamiczny finał - i ten rzeczywiście następuje w postaci wejścia na rafę, a tego akurat w cyklu Aubrey/Marurin jeszcze nie grali. Cóż, kiedy powieść kończy się zawieszeniem fabuły z myślą o dalszym ciągu, który niewątpliwie nastąpi w kolejnym, czternastym tomie. Frustracja jest ogromna, a polski czytelnik jest w położeniu o tyle fatalnym, że od wydania przekładu recenzowanej tu powieści minęło już cztery lata, a kolejny tom, sądząc z przecieków z wydawnictwa, utknął w redakcyjnych dokach. Pozostaje nadzieję, że nie pójdzie na dno w macierzystym porcie i będzie prezentował się bardziej dziarsko niż oddana cokolwiek bez werwy Salwa honorowa. Tym razem zabrakło prochu na panewce.

Ode mnie: 4 / 6


Patrick O'Brian, Salwa honorowa (The Thirteen-gun Salute); przeł. Krzysztof Bednarek. Poznań: Zysk i S-ka, 2015.




Komentarze

  1. Nie powiem, popłynąłeś z tymi grami słownymi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, bo świetnie mi się na nich bazowało. Wszystko pasowsło jak ulał XD

      Usuń

Prześlij komentarz