piątek, 27 czerwca 2014

Tata i małolata (Charles Fernyhough, "Dziecko w lustrze. Świat dziecka od narodzin do lat trzech")

Młody angielski psycholog rozwojowy Charles Fernyhough podjął próbę zrozumienia postrzegania świata przez dziecko, z okresu zanim nauczy się ono precyzyjnie formułować i wyrażać myśli. Obiektem badań uczynił dziecko znajdujące się najbardziej "pod ręką" - swoją własną świeżo urodzoną córkę Athenę. Jego książka łączy więc perspektywę kochającego ojca będącego w ciągłej interakcji z obiektem badań, z dystansem naukowego podejścia, gdy owoce swoich obserwacji poddaje analizie w oparciu o wiedzę ściśle naukową, zawodową. Efekt jest na tyle urzekający, że "Dziecko w lustrze" czytałem od 2001 roku już dwukrotnie: trzy lata temu, kiedy nie było jeszcze Dziedziczki -  całość, a przez następne trzy lata - drugi raz po kawałku, w miarę podrastania małej.


Charles Fernyhough
(źródło)
Całą przygodę Charlesa Fernyhough od pierwszych do ostatnich zdań przenika osobisty ton; obserwacja małej Atheny jest pełna miłości i empatii - dopiero wtręty z literatury przedmiotu nadają tekstowi walor naukowy i pewien dystans. Osią zaś jest rozwijająca się stale relacja tych dwojga, relacja o zadziwiająco partnerskim charakterze. Nie jest to jednak, wbrew okładce, rzecz o tym, "co myśli twoje dziecko zanim nauczy się mówić". Koncentracja autora na Athenie, nawet mimo rozszerzenia o wiedzę psychologiczną, pociągnęła za sobą indywidualizację całości - ta książka ma jedną, konkretną bohaterkę, skądinąd szalenie sympatyczną i rezolutną. Osobiście przyjąłem to bez zastrzeżeń, ale komuś innemu może to przeszkadzać. Ja sam, jeszcze przed narodzinami Dziedziczki, wyniosłem z "Dziecka w lustrze" wzór partnerskiego, otwartego traktowania małego człowieka od jego pierwszych dni, no i sporą podbudowę "aparatu obserwacji" na te pierwsze trzy lata(ale nie tylko). Poza tym zżyłem się z tą dwójką, bo przenikający książkę osobisty ton, ojcowska miłość i nieskrywana fascynacja rozwojem nowej osobowości wyróżnia tę akurat książkę spośród innych podobnych publikacji. Literacko jest również bez zarzutu; Fernyhough w późniejszych latach pisał także beletrystykę, ale już tutaj udowadnia, że pióro ma lekkie. Oryginalna rzecz, którą czyta się z przyjemnością i zastanowieniem.

Ode mnie: 5,5 / 6


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz