Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Lektura z 2014

Odkurzanie notesu, czyli notatki zaległe (4)

Karol Olgierd Borchardt, "Znaczy Kapitan" Bezdyskusyjny klasyk numer 1 w polskiej literaturze marynistycznej. Niemal 40 opowiadań o rozmaitym ciężarze (od krótkich anegdot do dłuższych gawęd), skupionych wokół legendarnego kapitana Mamerta Stankiewicza (1889-1939). Historie te, zarówno humorystyczne jak i bardziej poważne, zgoła dramatyczne, łączy z jednej strony iście młodzieńcza zadziorność stylu, z drugiej ogromny respekt, jaki w swoich załogach budził Stankiewicz. Roi się tu od niezrównanego komizmu sytuacyjnego, ale też solidnej porcji dziejów polskiej obecności na Bałtyku w latach międzywojennych, w pionierskim okresie naszej marynarki handlowej. Zdumiewa też, z dzisiejszej perspektywy, imponujący poziom wykształcenia, kultury i morale wśród ówczesnej młodzieży. Książka, która mając pewien staroświecki urok paradoksalnie nie zestarzała się ani na jotę. 5,5 / 6 Karol Olgierd Borchardt, "Szaman Morski" Drugi tom opowiadań Borhardta ma prawie wszys...

Demony narkowojny (Don Winslow, "Z psich pazurów")

Ocal od miecza moje życie, z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro . (Psalm 22). Dziecko zginęło w ramionach matki. Uderzeniem między oczy rozpoczyna się opowieść o 30 latach wojny narkotykowej w Meksyku. Jej wątki sięgają, poza głównym teatrem, czyli Meksykiem i pograniczem z USA, także kalifornijskich luksusowych burdeli, nowojorskiej mafii z zaułków Hell's Kitchen, a także Kolumbii i Hongkongu. W schemat osobistej wendetty, jaką przez te 30 lat agent DEA Arthur Keller prowadzi wobec fikcyjnego kartelu rodziny Barrera, autor wplótł autentyczne dzieje kartelu z Guadalajary (później z Tijuany) prowadzonego przez rodzinę Gallardo i braci Arellano Felix. Zasłynęli oni niebywałym okrucieństwem, obracając Meksyk w istne piekło na Ziemi, co autor pokazuje dobitnie i bez znieczulenia (z kulminacją w postaci upiornej sceny z dziećmi konkurenta Barrerów Guero Mendeza). Ale nie tylko powieściowi bracia Adan i Raul Barrera mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości (w tym przypadku:...

Odkurzanie notesu, czyli notatki zaległe (3)

Don DeLillo, "Podziemia" Książka, z którą się rozminąłem. Być może nie sprzyjał jej czas, bo wakacje (w tym przypadku zeszłoroczne) domagają się lżejszych lektur, a "Podziemia" okazały się wyjątkowo wymagające. W każdym razie po fenomenalnej "Librze" ta książka mnie przerosła (choć udało się dobrnąć do końca - ponad 800 stron). Projekt panoramy społecznej obejmującej całą drugą połowę XX wieku, w której śledząc losy pewnej piłki baseballowej przemierzamy całe Stany w czasie i przestrzeni, jest zaiste imponujący. Wymaga jednak wielkiego natężenia uwagi, by się nie pogubić. Przyznam też, że baseball to chyba jedyny element amerykańskiej kultury, którego nie ogarniam, nie rozumiem, nie lubię. No a tu jest w centrum uwagi. Być może kiedyś przeczytam "Podziemia" tak, jak na to zasługują, a póki co wystawiam ocenę trochę w oderwaniu od własnych odczuć, ale ze świadomością, że gdybym sięgnął po ten tytuł kiedy indziej, odbiór mógłby być zupełnie inn...

Arizona - tak, Cejrowski - nie (Wojciech Cejrowski, "Wyspa na prerii")

Nie przepadam za Wojciechem Cejrowskim; zraził mnie do siebie jeszcze w dawnych latach programu TV "WC-kwadrans". Nigdy nie czułem więc potrzeby sięgania po jego książki podróżnicze, zwłaszcza, że ten gatunek to nie jest obecnie mój mainstream . Ale na widok książki o Arizonie podekscytowałem się nieco - Ci którzy mnie znają widzą, że mniej więcej w tych właśnie okolicach czułbym się najbardziej na swoim miejscu. Skłamałbym, gdybym powiedział, że Cejrowskiemu nie zazdroszczę. Stąd do lektury "Wyspy..." zabrałem się z ciekawością i bez uprzedzeń. Książka jest zresztą cudnie wydana, na papierze imitującym stary, zakurzony egzemplarz. I co?

Skłóceni z życiem (Sam Shepard, "Wielki sen o niebie")

Kolejny tytuł w znanej i cenionej serii PIW to na swój sposób rarytas: jedyny wydany po polsku tomik prozy Sama Sheparda - charakterystycznego aktora (od "Niebiańskich dni" po "Uciekiniera" i "Cold in July"), oryginalnego scenarzysty (legendarne "Paris, Texas"), wreszcie cenionego i wielokroć nagradzanego dramaturga . Shepard, laureat Pulitzera, legitymujący się bogatym i wieloletnim dorobkiem literackim i aktorskim, jest w amerykańskiej kulturze postacią znaczącą, zwłaszcza jako niestrudzony kronikarz stanu ducha mieszkańców Środkowego i Południowego Zachodu.

Northwest Passage (Dan Simmons, "Terror")

Urlop, urlop i po urlopie. I po przerwie. Dzięki recenzji Bibliożercy sięgnąłem po książkę, której autor - wcześniej mi nieznany - podjął próbę literackiej rekonstrukcji słynnej ostatniej wyprawy sir Johna Franklina. Franklin, dysponując żaglowcami "Erebus" i "Terror", w 1845 roku wyruszył w poszukiwaniu tzw. "przejścia północno-zachodniego", czyli drogi z Atlantyku na Pacyfik wokół północnych wybrzeży Kanady. Oba okręty widziano po raz ostatni 26 lipca 1845 r. Dalsze losy wyprawy znane są tylko częściowo - a to co wiadomo, odkryto w kolejnych dziesięcioleciach z grobów marynarzy na wyspie Beechey, pisemnego raportu ukrytego w lodzie już po śmierci Franklina, z relacji zamieszkujących te obszary Eskimosów z plemienia Inuitów. Przez następne prawie 170 lat kolejne wyprawy znajdowały zahibernowane szczątki ludzi i sprzętów, świadczące o niepojętej hekatombie, do jakiej doszło kiedy dwa okręty na przeszło dwa lata (1846-1847) utknęły w polu lodowym. D...

Przez piekło interioru (Alan Moorehead, "Australijski dramat")

"Australijski dramat" to jedna z niewielu pozycji w słynnej serii "Naokoło świata" niebędąca relacją bezpośredniego uczestnika zdarzeń, a reportażem historycznym. Rekonstrukcją, sięgającą równe sto lat wstecz, tj. do roku 1860. Oryginalnie zatytułowana po prostu "Strumień Coopera", od kluczowego dla wydarzeń miejsca, opowiada o wyprawie zakończonej niewątpliwą tragedią, choć paradoksalnie już nie tak niewątpliwą porażką. Wyprawa ta, pierwsza w poprzek australijskiego interioru w kierunku z południa (Melbourne) na północ (Zatoka Karpentaria), znana jest jako ekspedycja Burke'a i Willsa - i jest jednym z najbardziej pamiętanych i kultywowanych wydarzeń z australijskiej przeszłości (w 2010 roku obchodzono jej 150. rocznicę). 

Rzecz o smutnym burdeltacie (Mario Vargas Llosa, "Pantaleon i Wizytantki")

Mogłoby się zdawać (i tak też mi się zresztą zdawało) że noblista ma w dorobku same nobliwe książki, tymczasem "Pantaleon", na którego natrafiłem z przypadku, a przeczytałem raczej z ciekawości niż "planowo" - skrzy się smakowicie podaną lekką pikanterią i przepysznie ironicznym poczuciem humoru. Ale czy mogłaby być inną książka opowiadająca ni mniej ni więcej tylko o wojskowej formacji prostytutek, powołanej by rozładować napięcie seksualne jurnych peruwiańskich żołnierzy? Misję utworzenia takiej właśnie służby otrzymuje kapitan Pantaleon Pantoja, człowiek skądinąd skromny i ustatkowany, wręcz nieco nieśmiały. Za to - Pantoja jest wprost genialnym organizatorem. Poza tym jest to to nad wyraz zdyscyplinowany oficer, więc przełożeni (mój ulubiony to generał Tygrys Collazos) oczekują, że podejdzie do zadania z właściwą sobie meodycznością i perfekcją perfekcjonizmem.  I, oczywiście, dyskrecją.

Tata i małolata (Charles Fernyhough, "Dziecko w lustrze. Świat dziecka od narodzin do lat trzech")

Młody angielski psycholog rozwojowy Charles Fernyhough podjął próbę zrozumienia postrzegania świata przez dziecko, z okresu zanim nauczy się ono precyzyjnie formułować i wyrażać myśli. Obiektem badań uczynił dziecko znajdujące się najbardziej "pod ręką" - swoją własną świeżo urodzoną córkę Athenę. Jego książka łączy więc perspektywę kochającego ojca będącego w ciągłej interakcji z obiektem badań, z dystansem naukowego podejścia, gdy owoce swoich obserwacji poddaje analizie w oparciu o wiedzę ściśle naukową, zawodową. Efekt jest na tyle urzekający, że "Dziecko w lustrze" czytałem od 2001 roku już dwukrotnie: trzy lata temu, kiedy nie było jeszcze Dziedziczki -  całość, a przez następne trzy lata - drugi raz po kawałku, w miarę podrastania małej.

Władca królików (Richard Adams, "Wodnikowe Wzgórze")

Ech, co za książka! Jedna z tych, które trącając struny dziecięcej wrażliwości, przebiegle frapując baśniową lub też bajkową stylizacją, chwytają w pułapkę zaangażowania większego niż standardowe "dorosłe lektury", w ten sposób fortelem pozbawiają czytelnika dystansu, a bezbronnego - wrzucają w sam środek już całkiem po dorosłemu dramatycznych wydarzeń, poważnych wyborów, wyzwań, walki o życie, gryzienia paznokci, drżenia o kruchych bohaterów, westchnień ulgi, zamyśleń, wybuchów wesołości i ponadstandardowych wzruszeń, słowem wszystkiego tego, co składa się na istny emocjonalny rollercoaster, możliwy tylko wówczas, gdy właśnie uśpi się w odbiorcy dorosłego, gdy obudzi się w nim ufne dziecko, choć przecież mimo króliczego, puchatego sztafażu książka ta nie jest dla dzieci (podobnie jak zupełnie nie dla dzieci są ostatnie tomy "Muminków"), bo przecież tyle  w  niej  niepewności,  grozy, ba! - jest nawet regularna wojna z autentycznym państwem totalitarnym, i cho...

Finis Poloniae (Karol Zbyszewski, "Niemcewicz od przodu i tyłu")

Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika, Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz. Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka, To wychowanie dzieci - biorąc rzecz en masse .   (J. Kaczmarski, "Rejtan czyli raport ambasadora") Teoretycznie "Niemcewicz" to niedopuszczona do obrony praca doktorska. W praktyce -  napisany z nieprawdopodobną pasją i lekkością pióra paszkwil na epokę stanisławowską. Nie będąc historykiem nie wgłębiam się w pokrewieństwa autora z tzw. "szkołą krakowską" {więcej na ten temat można znaleźć w dyskusji Marlowa i Zacofanego w Lekturze pod tekstem w Galerii Kongo ) ani w kontrowersje, jakie przez dziesięciolecia towarzyszyły dziełu Zbyszewskiego.

Bunt w teatrze (Anthony Burgess, "Śmierć w Deptford")

Ostatnia opublikowana za życia (a dokładnie - tuż przed śmiercią) powieść autora słynnej "Mechanicznej pomarańczy". Traktuje o ostatnich latach krótkiego żywota Christophera Marlowe'a (1564-1593). Ów rówieśnik Shakespeare'a uznawany jest jednego z najwybitniejszych dramaturgów epoki elżbietańskiej, zaś rozkwit jego talentu przerwała gwałtowna śmierć w niejasnych okolicznościach i z niejasnych powodów poniesiona (w wieku zaledwie 29 lat). Faktem pozostaje, że Marlowe został brutalnie zasztyletowany, a powodów mogło być wiele - wszak był personą wysoce kontrowersyjną, absolwentem teologii i ateistą zarazem, homoseksualistą obdarzonym niepokornym charakterem, lubił wdawać się w bulwersujące interlokutorów dyskusje filozoficzne i polityczne, w dodatku dobrych kilka lat parał się szpiegostwem.

Gdyby (Alfred Andersch, "Spisek w Winterspelcie")

Indywidualne odkrycie literackie blogera m.k.e., autora subiektywnych recenzji . Stamtąd podchwycił je Grzegorz Krzymianowski , a niżej podpisany sam nie pamięta od którego, bo czytuje regularnie ich obu. Krzykną więc zaraz mądre gremia, która skąd fraza jest ściągnięta , ale mimo to spróbuję dodać coś od siebie. "Winterspelt" jest mianowicie czymś na kształt skrzyżowania twórczości Hansa Helmuta Kirsta z metaliteraturą. Andersch przedstawia sytuację negocjacji warunków hipotetycznej kapitulacji niemieckiego majora przed  aliantami w Ardenach, jesienią 1944 roku, tuż przed wielką ofensywą Wehrmachtu. Sięga przy tym również o kilkadziesiąt lat wstecz w życiorysy bohaterów, podobnie jak Kirst w "Fabryce oficerów", analizując miejsce hitleryzmu w historii Niemiec. Ale osią centralną pozostaje perfekcyjnie poprowadzona intryga negocjacji kapitulacyjnych, rozpisana na dosłownie kilka osób po obu stronach krótkiego odcinka frontu. Zapleciona w misterny gobelin, w ...

Crime Story (David Simon, "Wydział Zabójstw: Ulice śmierci")

Jeśli wydaje Wam się, że macie jakieś pojęcie o amerykańskiej policji, bo czytaliście Ellroya, Uhnak, Lehane'a (wstawić dowolne nazwiska), oglądaliście "Francuskiego łącznika", "Brudnego Harry'ego", "Siedem" albo "Zodiak", nawet "True Detective" albo "The Shield" - to jesteście w błędzie tak głębokim, że prawie nie widać nad Wami światełka nadziei, błyskającego gdzieś tam, hen, wysoko, u ujścia tej studni. Ja w każdym razie byłem. A potem obejrzałem "The Wire", a jeszcze potem przeczytałem książkę Davida Simona, byłego reportera baltimorskiego "The Sun", a późniejszego twórcy tego arcy-serialu.

Odkurzanie notesu, czyli notatki zaległe (2)

Jacek Dehnel, "Młodszy księgowy. O książkach, pisaniu i czytaniu" Jak wynika z wpisu na wewnętrznej stronie okładki, "Młodszy księgowy" został  zakupiony z okazji Światowego Dnia Książki 2013. Przyznam, że nie pamiętam szczegółowych wrażeń z tych kilkudziesięciu esejów. Notatnik milczy na ich temat jak zaklęty. Na pewno oczekiwania miałem ogromne - być może zbyt duże, jak sugeruje wystawione na Biblionetce "tylko" 5,0. Pamiętam w ogólnym zarysie nagromadzenie szczegółów i szczególików życia wśród szeroko pojętych tekstów, na które nie-bibliofil nigdy nie zwróci uwagi; pamiętam bajeczną Dehnelowską frazę - tę samą, która chwilami ponosiła autora w "Saturnie" . Tutaj ona pasuje, a krótka forma narzuca jej pewien rygor. Ale pamiętam też, że niezmiernie drażniły mnie felietony podszyte wątkami politycznymi, oraz jadowite pastwienie się autora nad słabiej utalentowanymi poetami publikującymi bodaj w Nieszufladzie. Nie odmawiam Dehnelowi prawa do ...

Odkurzanie notesu, czyli notatki zaległe (1)

Marcello Venturi, "Ostatni żaglowiec"    Sentymentalno-humorystyczna powiastka o grupie emerytowanych marynarzy, którzy chcą wyruszyć w jeszcze jeden rejs , by zacytować klasyka. W tym celu wielkim nakładem sił i środków remontują stary wrak żaglowca i usiłują umknąć oschłym opiekunkom z domu samotnej starości, który - co to ukrywać - jest przedsionkiem cmentarza nie tylko dla kochających przestrzeń marynarzy. Do tego celu będą musieli wykazać się nie lada sprytem, zmysłem organizacji (brak funduszy!) i solidarnością, co w gronie krewkich staruszków nie będzie łatwe. Niby nie jest to żadne arcydzieło, ale czyta się nad wyraz miło, a klimat tęsknoty za żaglami, który wiosną 2013 roku sam mocno odczuwałem, podbija ocenę o połówkę.   5,0 / 6 . Leo Perutz, "Judasz Leonarda" Kto dał twarz Judaszowi na Ostatniej Wieczerzy Leonarda DaVinci? Na tym pytaniu Leo Perutz osnuwa historię bezbrzeżnej chciwości i zaprzedanej miłości, nie zaniedbując ...