piątek, 18 lipca 2014

Przez piekło interioru (Alan Moorehead, "Australijski dramat")

"Australijski dramat" to jedna z niewielu pozycji w słynnej serii "Naokoło świata" niebędąca relacją bezpośredniego uczestnika zdarzeń, a reportażem historycznym. Rekonstrukcją, sięgającą równe sto lat wstecz, tj. do roku 1860. Oryginalnie zatytułowana po prostu "Strumień Coopera", od kluczowego dla wydarzeń miejsca, opowiada o wyprawie zakończonej niewątpliwą tragedią, choć paradoksalnie już nie tak niewątpliwą porażką. Wyprawa ta, pierwsza w poprzek australijskiego interioru w kierunku z południa (Melbourne) na północ (Zatoka Karpentaria), znana jest jako ekspedycja Burke'a i Willsa - i jest jednym z najbardziej pamiętanych i kultywowanych wydarzeń z australijskiej przeszłości (w 2010 roku obchodzono jej 150. rocznicę). 


Trasa wyprawy (źródło: Project Gutenberg Australia)
Anglo-australijski pisarz i dziennikarz Alan Moorehead to autor doświadczony w takim waśnie reportażu historycznym. W Polsce znane są jego dwie najsłynniejsze książki o historii odkryć w rejonie Nilu (wydane razem pt. "Nad Nilem Błękitnym i Białym") oraz o Karolu Darwinie - wszystkie znakomicie oceniane. Biorąc za temat historię Roberta O'Hary Burke'a (dowódca wyprawy i Williama Johna Willsa (jego zastępca) z wyczuciem waży racje tej niejednoznacznej i niełatwej w ocenie opowieści, w której zapał i odwaga sąsiadują z egoizmem i brakiem wyobraźni, upór i wytrwałość spotyka się z małością i trudnymi do wyobrażenia zaniechaniami, poczucie odpowiedzialności może w tym samym momencie (!) dyktować decyzje całkowicie sprzeczne, a w kulminacyjnej godzinie na scenę wkracza iście szekspirowskie fatum (naprawdę, pod pewnymi względami skojarzenia z finałem "Romea i Julii" jak najbardziej na miejscu), obracając sytuację "tylko" bardzo groźną w autentyczną tragedię. O ile jest to materiał na prawdziwie filmową, epicką opowieść, o tyle Moorehead po reportersku trzyma się faktów, sprawnie układając relacje z dzienników podróży (zwłaszcza raptem 27-letniego ale mającego otwarty umysł Willsa), luźnych notatek, korespondencji oraz zeznań ze śledztwa, kiedy było już po wszystkim.

Burke i Wills (źródło: National Library od Australia)
Przy tym z wyczuciem już w pełni literackim oddaje niuanse charakterów głównych osób dramatu, co jest o tyle istotne, że - poza jednym osobnikiem - nie sposób ocenić ich jednoznacznie dobrze, lub jednoznacznie źle. Moorehead świadomie poświęca dużo miejsca niuansom temperamentów (ale też horyzontów myślowych, doświadczeń osobistych, (nie)pewności siebie, uprzedzeń rasowych...) i wzajemnym relacjom w ekipie, bo to psychologia w dużej mierze przesądziła o takim a nie innym biegu wydarzeń. Warto też odnotować, że wielce sugestywnie oddane są piękno i groza niepowtarzalnego pejzażu australijskiego interioru, bezkresnych półpustyń, w których człowiek jest tylko drobnym, z reguły rychło przemijającym zakłóceniem nieskończonej, rozpalonej pustki. Chciałbym zobaczyć to na ekranie.

I jeśli czegoś mi zabrakło, to map i ilustracji, do których seria "Naookoło świata" przyzwyczaiła (przy czym raczej nie jest to winą autora). Na szczęście mamy Internet, i nawet obrazy przywoływane przez Mooreheada można w nim odnaleźć (jak również np. skany notesu Willsa).


John Longstaff, "Przybycie Burke'a, Willsa i Kinga do obozu nad Cooper's Creek w niedzielę rano, 21 kwietnia 1861 r.", olej na płótnie, 1907.




Ode mnie: 5,0 / 6
.


3 komentarze:

  1. Świetny obraz! Recenzowana pozycja zresztą także wydaje się b. intrygująca. Takie odtwarzanie przeszłości na podstawie ułamków, śladów, które pozostawili bohaterowie danych wydarzeń to sztuka dość trudna i mozolna. Jeśli autor wyszedł z tej konfrontacji zwycięsko, to tym bardziej warto mu przyklasnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, obraz Longstaffa jest sugestywny, zresztą Moorehead o nim wspomina jako właśnie emocjonalnej wizualizacji jednej z kulminacyjnych scen tej historii - stąd o nim wiem. Sama książka wpadła mi w ręce przypadkiem i już ze mną została, bo na pewno do niej kiedyś wrócę. Nie wiem jak z dostępnością w bibliotekach, ale można dostać za grosze na Allegro.

      Usuń
  2. Cóż, porównać podróże dzisiejsze do podróży w tamtych czasach...

    PS. Mam wielki sentyment do tej serii i jeszcze dzisiaj patrząc na jej logo i oprawę graficzną, czuję "smak" tych książek z moich młodych lat.

    OdpowiedzUsuń