środa, 23 września 2015

Port to jest… (Patrick O'Brian, "Port zdrady")


Dziewiąty tom przygód kapitana Jacka Aubreya i jego nieodłącznego przyjaciela, doktora Stephena Maturina. Tytułowym "portem zdrady" jest maltańska Valletta, w epoce wojen napoleońskich jeden ze strategicznych portów Royal Navy w basenie Morza Śródziemnego. Właśnie tam stacjonują nasi bohaterowie na niezawodnej, choć już niemłodej "Surprise". Jako jedna z kluczowych wysp rejonu Malta jest polem zaciekłej walki wywiadów, przez co na ważniejszego bohatera tego tomu wyrasta zaangażowany w szpiegowską działalność medyk. Największe napięcie towarzyszy jego perypetiom z piękną Włoszką Laurą i podchodom wokół francuskiego szpiega, wysoko postawionego w dowództwie brytyjskiej floty stacjonującej na wyspie.


Natomiast Jack Aubrey przechodzi w tym tomie przez "smugę cienia", jest wyciszony, trapią go obawy związane z karierą i losem zagrożonej odesłaniem na emeryturę "Surprise". W dodatku "Surprise" dłuższy czas stoi w doku, co rzutuje na stan psychiczny bezrobotnej załogi, dramatycznie nadużywającej alkoholu i kobiet. Na szczęście stan ten trwa tylko do pewnego czasu i w "Porcie" nie zabrakło miejsca dla przygody, trzech rejsów bojowych, przeprawy przez afrykańską pustynię w stronę Suezu i na Morze Czerwone (pustyni jeszcze u O'Briana nie było!), a na koniec groźnej bitwy morskiej z przeważającymi siłami francuskimi. Jest też odśpiewana w kubryku jedna z najsłynniejszych pieśni morskich - "Hiszpańskie dziewczyny".

Kolejny tom serii to jak spotkanie ze starymi kumplami i trudno dopisać coś odkrywczego do poprzednich recenzji. Może tylko to, że od ósmego tomu cykl rozgrywa się w pewnym historycznym zawieszeniu. O ile bowiem pierwsze siedem powieści posuwało się do przodu z biegiem wojen napoleońskich od 1798 do 1812 roku, o tyle "Jońska misja" i następujące po niej książki rozgrywają się wszystkie w 1813 roku. I tak będzie aż do 17. tomu, przy czym polski wydawca jest dopiero na etapie numeru 13. (zapowiadanego na połowę października). Niemniej nie zaszkodzi powtórzyć, że dzieło O'Briana jako całość - to najlepsze co napisano w całej marynistycznej beletrystyce, koniec, kropka.

Ode mnie: 5,5 / 6

Widok portu w Valetcie (anonim, ok. 1801)


.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz