środa, 4 kwietnia 2018

Strzał i obława (Hampton Sides, "Ogar piekielny ściga mnie")

Kolejna pozycja z wybitnej serii "Amerykańskiej" Wydawnictwa Czarne. Autor recenzowanej już biografii Kita Carsona tym razem pochylił się nad rekonstrukcją jednej z kluczowych tragedii Ameryki późnych lat 60. - zamachu na Martina Luthera Kinga, którego pięćdziesiąta rocznica przypada dokładnie dzisiaj. Pochodzący z Memphis dziennikarz ma - jak wyjaśnia we wstępie - z racji pochodzenia z miasta będącego sceną tego wydarzenia, szczególnie osobisty stosunek do tego dramatu. Właśnie fakt, że jego rodzinne miasto zostało splamione krwią, pchnął go do podjęcia tego tematu.

Owocem jego pracy jest drobiazgowa relacja, w której przeplatają się naprzemiennie wydarzenia z życia zamachowca i ofiary. Śledzimy więc odyseję wędrówkę kryminalisty, który wiosną 1967 roku uciekł z więzienia w Missouri i w dość chaotyczny sposób próbuje odnaleźć się na wolności, przemieszczając się do Meksyku, Los Angeles, Nowego Orleanu i wreszcie Memphis w Tennessee. Rekonstrukcja jego drogi hipnotyzuje drobiazgowością, wspartą ogromną ilością źródeł, głównie zeznań, dokumentujących niemal każdy krok czterdziestolatka bez cech szczególnych, o nieco dziwacznym sposobie bycia. Jednocześnie Sides, bogato posiłkując się relacjami przyjaciół i współpracowników wielkiego bojownika, przybliża postać i działalność Kinga. I te dwie narracje oczywiście nieuchronnie spotkają się w połowie opowieści, ale generowane przez tą nieuchronność napięcie wykracza daleko poza suchą relację.

Słynna fotografia Josepha Louwa, wykonana tuż po zamachu.
Książka Sidesa jest w logiczny sposób podzielona na wydarzenia sprzed zamachu i po nim następujące. Druga połowa to szarpiący nerwy zapis dwumiesięcznego, mrówczo dokładnego śledztwa i pościgu za umykającym zabójcą. Specjaliści z FBI - które, o paradoksie, zaciekle inwigilowało samego Kinga - wykonali ogrom imponującej dokładnością pracy, którą Sides relacjonuje w oparciu o przebogatą dokumentację pisemną i relacje ustne. Zwłaszcza te ostatnie rzucają światło na polityczne i emocjonalne zawiłości śledztwa, tak istotnego, a jednocześnie niewygodnego dla wielu. Autor do końca też nie traci z oczu bliskich zamordowanego i stworzonego przez niego ruchu, co nadaje jego sensacyjnej narracji, obok oszczędnie dawkowanych ale i tak rozdzierających fragmentów stricte osobistych, dodatkowego waloru opowieści o amerykańskim społeczeństwie i ruchu praw człowieka. 

Nadużywane porównanie do thrillera jest w przypadku książki Sidesa uprawnione o tyle, że jest ona skończonym mistrzostwem narracyjnym. Pozostaje jednak dokumentalna w każdym calu. Każdy opisany krok i słowo mają swoje źródła w przeczytanych przez autora dokumentach śledczych, wspomnieniach i pamiętnikach, bądź w przeprowadzonych przez niego rozmowach z bohaterami dramatu. Skrupulatność wyzierająca z każdej strony budzi autentyczny podziw nie mniejszy niż wnikliwość śledczych z FBI. Warto przy tym zaznaczyć, że nie starał się on na siłę wypełnić białych plam w przebiegu niektórych wydarzeń, stąd pewne epizody poprzedzające zamach, które nie zostały wyjaśnione, pozostają ukryte. Jeśli szukać w jego imponującym dziele jakiejś rysy to może zbyt łatwego prześlizgnięcia się nad teoriami spiskowymi na temat zamachu na Kinga, które w świetle tych kilku białych plam i implikowanych przez nie potencjalnych (ale nie udowodnionych) powiązań zamachowca pozostawiają jednak wątpliwości, czy rzeczywiście działał on samotnie. No cóż, być może zbyt mało jest śladów, by podważać oficjalnie znaną wersję. Jakakolwiek byłaby prawda, Sides nie bawił się w spekulacje, tylko koncentrując się na rekonstrukcji udokumentowanego przebiegu wydarzeń i rozszerzając go o panoramę społeczną miejsca i epoki, stworzył wstrząsającą polityczno-sensacyjną opowieść i przejmujący hołd dla wielkiego Afroamerykanina w jednym.

Ode mnie: 5,5 / 6


Hampton Sides, Ogar piekielny ściga mnie : zamach na Martina Luthera Kinga i wielka obława na jego zabójcę (Hellhound On His Trail : The Electrifying Account of the Largest Manhunt in American History) ; przeł. Tomasz Bieroń. Wołowiec : Wydawnictwo Czarne, 2017.




6 komentarzy:

  1. Witamy ponownie na blogu ;) Fajnie, że taka książka powstała. Ogólnie jest pasjonatem zamachów, niewyjaśnionych zjawisk itp. Pewnie po tę książkę też kiedyś sięgnę. Tym bardziej, że muszę przyznać, że nie wiem zbyt wiele o tym zamachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niewiele wiedziałem, a książka fascynująco napisana. Jak zresztą prawie wszystko co z tej serii wpadło mi w ręce.

      Usuń
  2. Jak zobaczyłem nazwisko Sidesa w tytule to myślałem, że będzie o "W królestwie lodu" z Twojej strony. Jednak nie, a wydaje mi się, że to lektura dla Ciebie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W królestwie lodu" mam na oku, ale chyba nie na ten rok - na razie mam inne związane z morzem: "Bunt na okręcie" i ciąg dalszy trylogii Goldinga, do tego następny O'Brian. Tamto poczeka. Ale dzięki za polecenie.

      Usuń
  3. Ja dopiero zaczynam przygodę z tą serią. Zakupiłem niedawno "Detroit", na które od dawna miałem ochotę, ale jeszcze chwilkę musi poczekać na zakończenie recenzenckich obowiązków.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje klimaty, jestem historykiem, pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń